album rodzinny

Kronikarskie ciągoty odziedziczyłem najwyraźniej po tacie, z wiekiem doszła potrzeba pamięci i może naiwna próba jej ocalenia. Zapisana światłem pamięć o mojej rodzinie sięga roku 1934 roku. Zapraszam...


1934–19761977–19841985–19881989–199520162017

Zakończenie sezonu 2016

RzędkowicePiotrekPiotrek

Dupa, a nie sezon. Nawet w zimie udawało nam się co jakiś czas na skały uciekać, a przez ostatnie pięć miesięcy dotykaliśmy ich tylko dwa razy i to symbolicznie. Mam nadzieję, że takie przestoje już się nie powtórzą, ale tym bardziej trzeba porządnie ten etap zamknąć, żeby zostawić wszelkie problemy za sobą i ruszyć śmiało ku nowym wyzwaniom!

Jedziemy. Jesteśmy w połowie drogi, gdy nagle odczuwam dziwną potrzebę zapytania swojej partnerki, czy wzięła uprząż (w końcu dawno nie jeździliśmy i mogła zapomnieć). Pytanie zakańczam siarczystym przekleństwem, uświadomiwszy sobie, że sam nie wziąłem czegoś ważniejszego. Mam szpej, buty, uprząż, piwo, wszystko... Po co sobie zawracać głowę jakąś liną! Kasia mnie nie opieprza. Pociesza. W pierwszym odruchu chcę wracać, ale Kasia ma rację, że to głupi pomysł, że zanim obrócimy, stracimy pół i tak krótkiego dnia. Myślę sobie: jaki sezon, takie zakończenie. Dupa, dupa, dupa.

Na szczęście mam już jakie takie podstawy anatomii i wiem, że przecież z każdej dupy jest wyjście! Kasiu, sprawdź internetach jakieś sklepy w Zawierciu. Żaden nie ma liny? Kurde. No to jedziemy do Huciska. Tak, wiem, że jest Sylwester, sobota i zima, że nikt normalny się nie wspina i sklep wspinaczkowy we wsi na pewno jest zamknięty. No ale nadzieja umiera ostatnia!

KasiaKasiaWitek
WitekWitek

Przyjeżdżamy, sklep jest oczywiście zamknięty, ale zupełnie przypadkiem obok przechodzi właściciel i... sprzedaje nam w promocji zupełnie nową, nieśmiganą linę, przy okazji zapewniając, że zawsze potrzebującym sklep otworzy! Może końcówka sezonu była do dupy, ale jedno ci powiem, ktoś tam na górze naprawdę nas lubi! Przy okazji wszystkim nienormalnym wspinaczom jeżdżącym w skały bez sprzętu gorąco polecamy sklep wspinaczkowy w Hucisku!

Przez to całe zamieszanie przyjeżdżamy 10 minut po czasie. To pierwsze i – obiecujemy – ostatnie nasze spóźnienie w tym roku! Piotrek się nie gniewa. Otwieramy piwa pod Zegarową i wstawiamy się w pierwszą drogę, gdy przychodzi Kasia Druga. Kasia trochę się spóźniła, ale jest z Warszawy, więc jej wybaczamy. Mało tego, że się spóźniła, to jeszcze zapomniała szpeju! Nawet uprzęży! Takim wariatem to nawet ja nie jestem. Kasia Druga mówi, że impreza w nocy była ostra i reszta towarzystwa jeszcze nie żyje, więc i tak jest dobrze. No to dobrze.

KasiaKasiaKasiaKasia
PiotrekPiotrekPiotrekPiotrekWitek z aparatem, otwartym piwem i humoremWitek
RzędkowicePiotrek i świeża krewPiotrek

Jak mówi pismo, ptaki nie sieją, nie orzą, a Bóg je karmi! Czasem człowiek robi co może, a i tak kupa, za przeproszeniem, z tego wychodzi. Może po prostu trzeba się pogodzić z losem i brać z uśmiechem to, co zsyła? Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba! Wszyscy znaleźliśmy na swojej drodze: buty, uprząż, linę, a na górze czeka na nas nawet piwo!

PiotrekPiotrekPiotrekRzędkowiceKasia

Jesteśmy spragnieni, więc wspinamy się szybko i sprawnie. No i wiadomo, z okazji Sylwestra każdy chce się zaprezentować jak najlepiej. Ja idę bez butów, bo zapomniałem wypastować. Ale to pikuś. I tak najtrudniej jest wejść na górę z otwartym piwem w woreczku na magnezję. Jeszcze nigdy się tak nie bałem, że polecę, ale nie uroniłem nawet kropli!

KasiaKasiaKasia
KasiaKasiaKasiaKasiaWitek i Prażubr na wysokości
KasiaKasia, a nawet dwieKasia

Piotrek bez koszulki, bo oczywiście każdy rasowy wspinacz wspina się bez koszulki i w czapce, zwłaszcza przy wspinaczkach płci odmiennej. Dodatkowo specjalnie rozwala sobie palec – nic nie podnieca kobiet bardziej niż świeża krew! Kasia Pierwsza i tak bije nas wszystkich na głowy, no ale ona mocno oszukuje. Wiedziała, że na koniec sezonu będziemy się wspinać bez koszulek, więc założyła koronkowy stanik!

KasiaKasiaKasiaKasiaKasia

Tymczasem na stanowisku kończy się zapas piwa! Kasia Druga zwinna jak kozica dochodzi zgrabnymi susami do stanowiska nalewczego, a tu trunku brak. Na szczęście Piotrek drogą lotniczą szybko zaopatruje mnie w nową butelkę i kryzys zostaje zażegnany.

KasiaKasiaWitek
PiotrekPiotrekPiotrekWitekWitek
Kasia w pelerynceKasia

Na koniec Kasia postanawia udawać Supermana w zbyt dużej pelerynce, ale co ten wiatr z nią wyprawiał, to już jest materiał na zupełnie inne opowiadanie! Tymczasem w promieniach zachodzącego zimowego słońca kończymy sezon 2016. Rekordowo późno, bo w Sylwestra, ale pomimo wszelkich przeciwności losu w dobrych humorach i z nadzieją, że sezon 2017 będzie lepszy, czego wszystkim wielbicielom skałkolazactwa życzymy!


1934–19761977–19841985–19881989–199520162017
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.