album rodzinny

Kronikarskie ciągoty odziedziczyłem najwyraźniej po tacie, z wiekiem doszła potrzeba pamięci i może naiwna próba jej ocalenia. Zapisana światłem pamięć o mojej rodzinie sięga roku 1934 roku. Zapraszam...


1934–19761977–19841985–19881989–199520162017

Album rodzinny, lata 1985–1988

1985

Os. Z

A to już rok 1985. Tam gdzie za kilka lat stanie osiedle domków jednorodzinnych, są jeszcze pola żyta i pszenicy. Za to już budowana jest Szkoła Podstawowa nr 40. Były to czasy wyżu demograficznego spowodowanego komunistyczną wersją programu 500+ o nazwie „czwarty stopień zasilania”. Szkoły dosłownie pękały w szwach, więc zanim wybudowano nową, uczyłem się w „Siódemce” w systemie 3-zmianowym. Pamiętam, że w czwartki kończyłem dopiero przed godziną 19!

Budowa szkoły
WitekWitek cowboy

Uczniem oczywiście byłem wzorowym! Jak wszyscy miałem niebieski mundurek i obowiązkowo tarczę na ramieniu. Na zdjęciu klasa 1d wraz ze swoją wychowawczynią Jadwigą Kulbicką zaraz po rozdaniu świadectw.

Klasa1d rozdanie świadectwWitek i Sonia
Wyjazd na kolonie

Po roku ciężkiej nauki przyszedł czas na zasłużony odpoczynek – moje pierwsze kolonie, na które wyjechałem do Nowego Wiśnicza. Pamiętam starą sfatygowaną tekturową walizkę rodem z lat 50. i to, że rodzice dali mi 500 zł kieszonkowego. Oczywiście było to zupełnie inne 500 zł – na banknocie widniał wizerunek Tadeusza Kościuszki. Po denominacji w latach 90 banknot ten miał zawrotną wartość 5 nowych groszy, ale w 1985 roku można było za niego kupić całkiem sporo lodów.

Nowy Wiśnicz
Justyna

Resztę wakacji spędzałem zwyczajowo w Lutczy u dziadków. Było to tym przyjemniejsze, że w domu obok mieszkała moja wielka wakacyjna miłość – śliczna Justynka. Pod gruszą siedzą od lewej: Sonia (moja siostra), Kuba (brat Justyny, a w ramach zabawy mąż mojej siostry), Justyna (moja niedoszła żona) i Grzegorz, prywatnie mój kuzyn, a oficjalnie niewyświęcony katolicki ksiądz. Kilkadziesiąt razy udzielił nam sakramentu ślubu – wszystkie nieważne, bo choć z Justynką regularnie po każdym ślubie lądowaliśmy na sianie, to związek nasz pozostał nieskonsumowany. Widocznie coś robiliśmy nie tak.

Sonia, Kuba, Justyna, Witek i GrześLutcza
Święta

1986

SP40

W roku 1986 budowa nowej szkoły powoli dobiegała końca, a ja pobierałem nauki w Szkole Podstawowej nr 20. Miałem tam bardzo fajnego wychowawcę – pana Bieleckiego, jeśli dobrze pamiętam, no i oczywiście niezapomnianą polonistkę panią Alicję Ogórek, która czasem grała nam na lekcjach Chopina. Oczywiście kochałem się w niej wielką niespełnioną miłością. No ale miałem wtedy dopiero 8 lat i ledwie umiałem się całować! Szkoda, że nie znalazłem żadnego jej zdjęcia, ale panią Alicję gorąco pozdrawiam.

Klasa 2d
Witek indianinPochód pierwszomajowy

W dzisiejszych czasach aż strach się przyznać, ale tak. Brałem udział w pierwszomajowych pochodach! Powiem więcej, bardzo to lubiłem. Nie wyrosłem od tego na komunistę, wręcz przeciwnie, ale kto wie, czy mi tego kiedyś nie wyciągną, więc na wszelki wypadek wolę się przyznać. Po prawej pozujemy z naszymi sąsiadami: Maćkiem i Błażejem, a na kolejnym pozuję z siostrą na tle paprocańskiego jeziora. Jeśli dobrze widzę, zdjęcie to zdradza moją przynależność do paramilitarnej organizacji ZUCHY. Długo w niej miejsca nie zagrzałem, ponieważ od dzieciństwa miałem problemy z podporządkowaniem się jakiejkolwiek władzy.

Maciek, Błażej, Sonia i WitekNa paprocanach
Ślub Wiesia i Zosi

W 1986 roku wytańczyłem się na dwóch bardzo udanych weselach. Zdjęcia z wesela Marzenki zdradzają, że już wtedy lubiłem muzykować i miałem słabość do dojrzalszych ode mnie kobiet, choć od dziewczynek w moim wieku też nie stroniłem. Mimo wszystkich moich wad dopuszczono mnie w wieku lat dziewięciu do pierwszej komunii świętej.

Wesele MarzenkiWesele MarzenkiWesele MarzenkiWitek gra na basięWesele Marzenki
Wesele MarzenkiKomuniaKomuniaKomunia
9 urodziny

Powoli nadchodziła odwilż, a może nawet dało się już obejrzeć w telewizji jakiś zachodni serial. Może dlatego bardzo, bardzo chciałem mieć urodzinowy tort ze świeczkami. Ale był kryzys, więc świeczki były wbite w bułkę i też nie było źle! Na następnym zdjęciu trzymam na rękach Damiana, mojego świeżo ochrzczonego kuzyna.

Chrzciny DamianaChrzciny Damiana
Absolwenci ZSZ w SiemianowicachEgzamin z nauki zawodu w Siemianowicach

Jak widać, był to czas, kiedy mój tatuś postanowił zapuścić wąsy! Nie trwało to długo, tym cenniejsze są te zdjęcia. Może wtedy zrezygnował też już zupełnie z pracy w KFM, poświęcając się całkowicie misji pedagoga. Na zdjęciach obok widać którąś z jego klas oraz egzamin zawodowy jakiejś uczennicy. Chyba się do niej uśmiecha, więc strzelam, że poszło jej dobrze.

Goleszów

A to już kolonie w Goleszowie. Zwróćcie uwagę na panią, która niewątpliwie w geście dużej sympatii trzyma rękę na moim ramieniu. Co wieczór przychodziła do mojego łóżka, skarżyłem się, że nie potrafię zasnąć, a ona wtedy mówiła, że mnie zahipnotyzuje, zamykała mi powieki i coś szeptała. Udawałem wtedy, że zasypiam, a ona udawała, że wierzy i całowała mnie na dobranoc. Oczywiście kochałem się w niej straszliwie! Ale ta różnica wieku, sami zresztą rozumiecie. Wszystko było przeciwko nam.

GoleszówGoleszów
WarszawaGwiazdkaLutcza

W przypadku niektórych zdjęć sprawa jest prosta. Prezenty pod choinką jednoznacznie ustawiają środkowe zdjęcie pod datą 24 grudnia. Gorzej z Szopenem i krową. Bez wątpienia byłem w tamtym okresie w Warszawie na kilku wycieczkach, w tym przynajmniej dwa razy z tatą. Ale czy to zdjęcie aby na pewno wykonano w 1986 roku? Tego nie wiem. Babcia krowy doiła przez cały rok, więc może to wakacje, a może nie. Ale krowa jest ewidentna. Może to nawet dzięki tej konkretnej krowie poznałem smak świeżo udojonego ciepłego mleka z pianką?

1987

Imieniny SoniSonia, Witek i Agnieszka
Klasa 3bBudowa garażu

Pierwsze zdjęcie pochodzi prawdopodobnie z urodzin mojej siostry, a widać na nim głównie nasze sąsiadki. Pamiętam, że często na klatce bawiliśmy się w szkołę (tak, też nie potrafię tego zrozumieć). Najczęściej byłem chyba nauczycielem i nawet miałem prawdziwy dziennik! W któreś wakacje na pewno próbowałem pocałować Magdę i jej kuzynkę. Nie pamiętam z jakim skutkiem. No i teraz mogę się już chyba przyznać, że bardzo podobała mi również Agnieszka. Na kolejnym lekcja w nowej szkole podstawowej nr 40. Zwróćcie uwagę, że już nie wszyscy są w granatowych mundurkach. Uczyłem się w niej od drugiego półrocza, choć oddane do użytku było tylko pół budynku. Przez pierwsze pół roku trzeciej klasy dowożono nas jeszcze autobusami do „Piętnastki”, czyli „Czterdziestka” była moją czwartą szkołą! Pamiętam, że w dniu rozdania świadectw poszedłem prosto na budowę, gdzie mój tata wraz z braćmi budował sobie garaż. Takie to były ciekawe czasy.

Z tymi wycieczkami do Warszawy do ładu już chyba nie dojdę, ale prawdopodobnie w czerwcu byliśmy z klasą IIIi, której tata był wychowawcą. Takie wyjazdy z klasami taty obfitowały w różne dziwne wydarzenia, kiedy np. uczniowie przygarniali mnie do siebie, a następnie robili różne nielegalne rzeczy, z konsumpcją napojów wyskokowych na czele i prosili o dyskrecję. Nie wykluczone zresztą, że w takich okolicznościach zdarzyło mi się po raz pierwszy jakiegoś alkoholu spróbować. Zdecydowanie najważniejsza na tym zdjęciu jest czarna skóra, którą, gdy byłem nastolatkiem, tata mi podarował i którą mam do dzisiaj.

Wycieczka klasowa do WarszawyWarszawa
Ślub cioci IrenyZSZ w Katowicach - z kolegą Żyrkiem

Jeśli w podpisach zdjęć nie ma błędu, to w tym samym roku na ślubnym kobiercu stanęła najmłodsza siostra mamy – Irena. Na kolejnym tata ze swoim kolegą z pracy – panem Żyrkiem. Nie pamiętam niestety imienia, ale pamiętam, że tata darzył go dużą sympatią. Pamiętam też, że mniej więcej wtedy miałem możliwość pobawić się u niego komputerem. Był to pierwszy pecet, jakiego w życiu dotykałem! Niechcący zamknąłem Nortona Commandera (oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to się tak nazywa!) i przez dobre pół godziny bałem się, że coś zepsułem. No ale w końcu doszedłem co i jak.

Ciekawe, że nie wyrosłem na transwestytę, a pamiętam, że w kobiece ciuchy przebierałem się często i z przyjemnością. Może dlatego, że nikt na to jakoś krzywo nie patrzył, wszyscy się śmiali. To była zabawa jak każda inna. No ale nie znałem wtedy jeszcze filmu Allena pt. „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać” i nie wiedziałem, czym jest transseksualizm, ani czym ewentualnie różni się od innych izmów. Na kolejnych zdjęciach moja kuzynka, czyli już 100%, nieprzebierana kobieta i jeszcze jakieś jedno ujęcie z kolonii w Jodłowniku, które akurat wspominam bardzo źle.

WitkaAgatkaJodłownik

1988

Klasa 4b

To już klasa 4b i nasza wychowawczyni p. Grażyna Prusakiewicz, którą również bardzo ciepło wspominam, pomimo że zawsze dostawałem u niej pały z dyktanda – ale przynajmniej nie kazała mi przepisywać książek jak moja wychowawczyni z klasy trzeciej, no i była o wiele sympatyczniejsza! Pozdrawiam! Na pewno ucieszy Panią, że po latach moja ortografia oraz zainteresowanie językiem polskim bardzo się poprawiły.

Imprezka rodzinna

To chyba ostatnie zdjęcie mojego taty z wąsem. Trudno powiedzieć, co go skłoniło do tak drastycznych zmian w wizerunku, ale trzeba przyznać, że był to ciekawy eksperyment!

W Lutczy bywaliśmy często, tym łatwiej o błąd, ale te zdjęcia prawdopodobnie zrobione zostały w okolicach wakacji i ukazują zamiłowanie mojego taty do zwiedzania. Przyznam, że wtedy czasem jego pomysły nie wywoływały mojego entuzjazmu i chyba właśnie ten wyjazd do Iwonicza był jednym z tych, kiedy byłem obrażony na cały świat, że w takich nudnych wycieczkach muszę uczestniczyć. Jednak mądrość ludowa mówi, że czym skorupka za młodu nasiąknie... Teraz z uporem sadysty oprowadzam Jeremiego po wszystkich napotkanych egzemplarzach architektury różnorakiej. Póki co jeszcze mówi, że mu się podoba. Potem będzie okres buntu, ale ostatecznie, mam nadzieję, podobnie do mnie, będzie swoim dzieciom takie wyjazdy organizował.

Zakończenie roku szkolnegoIwonicz
BóbrkaBóbrka
Witek i Sonia

W tym samym roku nasi sąsiedzi wyemigrowali do Niemiec, na szczęście kontakt nam się nie urwał i do dzisiaj przy każdej okazji upijamy się do nieprzytomności piwem, winem, miodem, a nawet żubrówką. Bywa, że łamiemy ustawę o utrzymaniu narodu w trzeźwości. Serdeczne pozdrowienia dla Maćka!

SąsiedziWyjazd sąsiadów
Wycieczka grona pedagogicznego do WarszawyWarszawaWarszawa

Prawdopodobnie w październiku, z okazji Dnia Nauczyciela, tata zorganizował (bo jestem prawie pewien, że to była jego inicjatywa) wycieczkę do Warszawy dla grona pedagogicznego. Ów grono mogło ze sobą zabrać swoje pociechy, stąd obok mnie kilka dzieci w podobnym do mnie wieku, w tym moja siostra Sonia.

Wszystko wskazuje na to, że pod koniec roku Lutczę odwiedziliśmy przynajmniej dwa razy. Po raz pierwszy prawdopodobnie w listopadzie, może z okazji Wszystkich Świętych.

LutczaLutcza i goście z Łęczycy i z CzęstochowyLutcza
LutczaBabcia obiera ziemniakiLutczaLamus z góry domuLutczaWejście do obory i wędzarnia
WigiliaWigilia
WigiliaDziadek je żurek

Po raz drugi z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Na zdjęciach widać między innym tradycyjny wigilijny stół z jedną miską ustawioną na środku. Wokół niej leżały kromki, po jednej dla każdego. Podczas jedzenia zupy służyły jako talerzyki, tak by nie napaskudzić. Pod talerzem, na przykrywającym siano obrusie, kładło się dwa skrzyżowane opłatki. Jeśli się zlepiły pod wpływem ciepła, miało to być dobrą wróżbą na kolejny rok. Szkoda, że zwyczaj jedzenia z jednej miski nie przetrwał i w moim domu każdy miał już swój własny talerz.

Nie do przecenienia jest taty potrzeba dokumentowania rzeczywistości. Dzięki niej mogę teraz opowiedzieć Jeremiemu, że jego pradziadek Janek uwielbiam żurek. Niby my, wszystkie wnuki, pewnie nawet najmłodszy Damian, dobrze o tym wiemy, ale czy bez tego zdjęcia pamięć o tym dziadkowym żurku przetrwałaby o jedno pokolenie dłużej? Co ciekawe, pod koniec życia podobną skłonność wykazywał mój tata – Ignacy. Czyżby Wieszczkowie mieli to w genach? I tak! Uważam, że dziadkowy żurek zasłużył na tak długie wspomnienie w niniejszej kronice.


1934–19761977–19841985–19881989–199520162017

Komentarze do zdjęć:

Klasa 2d

: Hehe... Jak to miło znaleźć się na zdjęciu. Stare dobre czasy klasy 2D w dwudziestce.

Wigilia

grzech: ten design z loczkim zerżnąłem od Laskowika z TEY;była to parodia Rakowskiego




Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.