album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Odpoczywamy na wsi, czyli Lutcza Anno Domini 2008

Lutcza

Wsi spokojna, wsi wesoła, Który głos twej chwale zdoła? Kto twe wczasy, kto pożytki Może wspomnieć za raz wszytki?

LutczaLutcza
Dorota, Jeremi i BasiaJeremiJeremi

Lubię Lutczę... w dzieciństwie spędzałem tu zawsze miłe wakacje, jeździłem na wozie zwożącym zboże z pola, skakałem na siano, jeździłem na sankach, piłem mleko prosto od krowy, takie z pianką... to by tłumaczyło czemu lubię dzisiaj piwo;). Czasem byłem rycerzem, który odbijał mieczem ukochaną z rąk krzyżaków, czasem strzelałem z okopów do jakiejś babci, która prawie dostawała zawału... a teraz wakacje spędzają tu moje dzieci...

Ignacy i GrzegorzMajaGrzegorz, Jeremi i MajaJeremiGrzegorz i Jeremi

Co prawda krów już nie ma, nie ma też świń, królików, a nawet kur, ale nadal za stodołą są pyszne maliny, które nawet Jeremi je prosto z krzaczka!

Maja, Grzegorz i JeremiJeremiSiedzimy sobie przed stodołą
Wiesiu, Wiola, Kuba i ZosiaGrzegorz i MajaWiesiu i Kuba

Kiedy byłem mały przed domem była grusza, a dalej śliwy i jabłonie. Pamiętam jak kiedyś pod ostatnią z nich paliliśmy z Grzegorzem ognisko przed wigwamem. Było lato, więc uparłem się żeby spędzić w nim noc. Niestety nie otrzymałem wymaganych pozwoleń. Dzisiaj stoi tam dom w którym mieszka moja kuzynka - Zosia z rodziną. A my siedzimy sobie przed stodoła, rozmawiamy, nigdzie się nam nie spieszy...

Wiola i MajaBasia i Grzegorz

A wieczorem pojechałem z Basią i Grzegorzem na koncert Martyny Jakubowicz do Iwonicza:

Koncert Martyny Jakubowicz w Iwoniczu (40 zdjęć)

* * * * *

Koncert na sześć rąkAtomowe serce krowy

W poniedziałek pogoda nas nie rozpieszcza... od kilku lat zawsze gdy jedziemy nad Bałtyk mamy fatalną pogodę... no ale nie jesteśmy nad morzem, w dodatku przecież meteorolodzy zapowiadali w tym tygodniu upały... no i gdzie one? Gdy po obiedzie na chwilę przestaje padać, robimy małą wycieczkę po Lutczy i postanawiamy zwiedzić wszystkie drewniane kościółki w okolicy. W rezultacie powstaje fotoreportaż:

Szlakiem architektury drewnianej: Lutcza - Domaradz - Blizne - Jasienica Rosielna - Golcowa - Bonarówka (58 zdjęć)

* * * * *

Good morning LutczaMajaDziadek i Wnuczka

We wtorek wygląda, że pogoda się poprawia, rano budzi nas słoneczko... Jak przyjemnie otworzyć okno i w pierwszych promieniach słońca nabrać w płuca świeżego powietrza... Trzeba korzystać... jedziemy na dalsze zwiedzanie! Maja bierze mój stary aparat i po krótkim kursie robi swoje pierwsze całkowicie samodzielne zdjęcia! Oczywiście, już wiele razy fotografowała, ale zawsze w trybie automatycznym. Dziś wytłumaczyłem jej co to jest przysłona i czas naświetlania, a Maja zaczęła wszystko ustawiać sama:).

Lutcza skrzyżowanieMłynW poluBocianMaja i Dinozaur

* * * * *

Jeremi pilotDolores, Jeremi i Maja

Od rana leje. Wychodzimy z domu tylko po to, by zjeść obiad w samolocie. Nawet nie możemy sobie zrobić w tych warunkach przed nim zdjęcia.

Jeremi kąpie się w zlewie

Dla zabicia czasu gramy przez cały dzień w Scrabble. Jeremiego kąpiemy oczywiście tradycyjnie - w zlewie:).

Maja

* * * * *

Czwartek. Znowu pada. Gdy tylko na chwilę przestaje uciekamy z domu wiedząc, że ten stan nie potrwa długo. Jedziemy do Niebylca, żeby zabawić się w wehikuł czasu. Chyba powinniśmy to opatentować:). Oto jak na tle pewnej ławeczki w Niebylcu rosną moje dzieci, a Dolores zmienia fryzury:

LutczaDolores, Jeremi i WitekMaja
Maja i DorotaMaja i DorotaMaja, Dolores i JeremiMaja, Dolores i Jeremi
MajaMajaMaja i Jeremi

* * * * *

RzeszówRzeszówRzeszów

W nocy tak padało, że musieliśmy przesunąć łóżko, żeby deszcz nie kapał Jeremiemu na nos! W piątek zrobiliśmy sobie wycieczkę do Rzeszowa. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do nas i przez cały dzień prawie nie padało! Zjedliśmy więc lody na rynku, a później zwiedziliśmy ciągnące się pod nim piwnice. Pełniły one kiedyś rolę magazynów i często wychodziły poza obszar kamienicy w głąb rynku. Nie ograniczały się też do jednej kondygnacji, sięgały czasem nawet do trzeciej, na głębokość 10 metrów.

RzeszówDoloresRzeszówPiwnice pod RzeszowemPiwnice pod Rzeszowem

W XX wieku piwnice zaczęły grozić zawaleniem znajdujących się nad nimi kamienic. Problem rozwiązano w sposób typowy dla komunistów... piwnice zalano betonem! Całą akcję nadzorował profesor Feliks Zalewski. Na całe szczęście nie zabetonowano wszystkiego, a jego następcy wykazali się trochę większą wyobraźnią. Z tego co ocalało utworzono podziemną trasę turystyczną, którą można zwiedzać od roku 2001. Poza samymi piwnicami można zobaczyć jak mniej więcej wyglądał np. warsztat stolarski... taki jak mojego dziadka. Była też np. waga, którą pamiętam z dzieciństwa... a teraz jest tylko w muzeum...

Warsztat stolarski
Dolores z rycerzemPiwnice pod RzeszowemPiwnice pod RzeszowemPiwnice pod RzeszowemPiwnice pod Rzeszowem
RzeszówRzeszówRzeszów

Później spotkaliśmy się z Grzegorzem i z Basią, z którymi jeszcze chwilę pochodziliśmy po Rzeszowie, by spotkanie zakończyć kuflem zimnego piwa!

RzeszówWilla pod sową

Ciocia Teresa sprezentowała Jeremiemu nową, czerwoną brykę, którą dostarczyliśmy z Rzeszowa. Jak widać Jeremi od razu wziął się za jej testowanie... brum, brum...

Jeremi i jego nowa gablota

* * * * *

Sobota. Nareszcie ładna pogoda... tyle, że jak zwykle spóźniona, bo przecież jutro jedziemy! Ale dzisiaj zrobimy sobie jeszcze ostatnie wycieczki. Przed objadem jedziemy zobaczyć ostatnie kościoły na naszej liście. Nigdzie nam się nie spieszy, więc nie ograniczamy się do celu naszej podróży. Jedziemy sobie spokojnie lasem, aż do Strzyżowa.

IgnacyTaki widok ma dziadekDroga na Strzyzów
MajaStrzyzówMaja i Dziadek InekMajaDroga na Strzyzów

W Strzyżowie jemy sobie lody i wracamy trochę inną trasą krajoznawczą. Poza kilkoma miejscami w których widać skutki powodzi, widoki są piękne...

LutczaCotoPo powodzi
Burzenie sklepu w Lutczy

A to już Lutcza. W trakcie tego tygodnia gdy tu byliśmy, w strugach deszczu rozebrano stary drewniany sklep i dziś już widać zza niego nowy.

Poczta w Lutczy
Jeremi, Maja i WitekJeremi, Maja i WitekWitek i JeremiWsi beztroska wsi wesoła
Dolores, Maja i JeremiJeremi i DoloresDolores, Maja i JeremiDrzewo na Prządkach

Po obiedzie jedziemy na Prządki i do zamku w Odrzykoniu. Pamiętam jak byliśmy tutaj z Dorotką 11 lat temu! Wtedy jeszcze nie pobierano opłaty za wstęp i można było obejść ruiny w całości. Teraz część jest zamknięta dla zwiedzających.

A Kamieniec to zamek nie byle jaki! W 1609 roku zamek górny odkupiła rodzina Skotnickich. Przy okazji przebudowy dach został tak zmieniony, że deszczówka odprowadzana była na dziedziniec sąsiadów. Owa deszczówka zapoczątkowała prawdziwą sąsiedzką wojnę. Nieco później niejaki Aleksander Fredro poślubił Zofią Skarbkową, która wniosła w posagu połowę wzmiankowanego zamku. Przeglądając stare papiery Fredro znalazł akta sądowe szlachciców spierających się o mur graniczny. W ten oto sposób niewinna deszczówka zaowocowała najsłynniejszą komedią Fredry.

Dziewczyny w dybachZamek Kamieniec w OdrzykoniuZamek Kamieniec w OdrzykoniuMajaMaja
MajaMajaMaja

Niestety zamek został zniszczony w czasie Potopu Szwedzkiego. Co pozostało widać na zdjęciach... niewiele... Ale do dziś, na zamku można czasem zobaczyć zjawę... księżniczkę która przechadza się pośród przewróconych kamieni... proszę zobaczyć jak dostojnie kroczy!

Kiedy byłem mały przed wyjazdem urządzaliśmy ognisko... teraz pogoda była trochę niepewna, więc skończyło się na grillu. No cóż, wszystko co miłe szybko się kończy, jutro trzeba wracać do miasta.

Rozpalamy grillaGrill na pożegnanie

* * * * *

WitekPowiększalnikLutcza

Na strychu znalazłem powiększalnik z drewna, który zrobił sobie mój tata, gdy prawdziwy był całkowicie poza jego zasięgiem. U góry było mocowane źródło światła, a poniżej rolę optyki pełnił zwykły aparat. Niesamowite, ale podobno to działało:). Wyczyściłem go z pajęczyn i jeszcze przed wyjazdem uwieczniłem na zdjęciu. Potem po raz ostatni przespacerowałem się boso na huśtawkę... no i to by było na tyle.

Jeremi i DoloresJeremiWitek i Jeremi

lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Komentarze do zdjęć:

Good morning Lutcza

duende: o poranku :) fajne miejsce :)




Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.