album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Pożegnanie z Katmandu, pożegnanie z Nepalem

Ostatnie dni w Katmandu

Gramy w kartyShree Gha, Kathmandu (Nepal)Shree Gha, Kathmandu (Nepal)

Wczoraj wieczorem Basia z Kubą polecieli z powrotem do Polski. My też niedługo wracamy, a przecież, gdy przylecieliśmy, wydawało nam się, że miesiąc to dużo czasu. Cały miesiąc! I gdzie to się podziało?

Dzisiaj Dorotka słabiej się czuje, więc ostatecznie nie robimy sobie żadnej wycieczki. Ona odpoczywa w domu, znaczy się w hotelu, a ja z Mają idziemy pospacerować po Katmandu. Jeszcze raz.

Protetyk, Kathmandu (Nepal)Szwalnia na wolnym powietrzu, Kathmandu (Nepal)Kathmandu (Nepal)Szwalnia na wolnym powietrzu, Kathmandu (Nepal)Kathmandu (Nepal)
Taleju Temple, Kathmandu (Nepal)Kathmandu (Nepal)Życie w Kathmandu (Nepal)Taleju Temple, Kathmandu (Nepal)

Jesteśmy u siebie, w Katmandu. Ulice prowadzą nas tam, gdzie tylko chcemy, nie musimy w nawigację wkładać żadnego wysiłku. Zadomowiliśmy się. Czasem jest brudno, głośno, czasem coś śmierdzi... nie chciałbym tu mieszkać całe życie, ale jeszcze kilka miesięcy sprawiłoby mi przyjemność. Zresztą, wolę brud, i wielobarwność Katmandu, od czystości bogatych, zachodnich miast. Jest coś przerażającego w idei, że wszystko musi być uporządkowane, poukładane, przycięte na wymiar, zaakceptowane przez kogoś kto pilnuje porządku. Jeśli nieporządek jest ceną za wolność, to bardzo niewygórowaną.

Gopinath Mandir i Indrapur Temple, Kathmandu (Nepal)Kathmandu (Nepal)Durbar Square, Kathmandu (Nepal)Kathmandu (Nepal)Ostatnia wieczerza w Shree Lal, Kathmandu (Nepal)

Ostatni dzień. Ostatnia wieczerza. Bez zastanowienia idziemy do Shree Lala. Będzie mi brakowało tutejszych smaków i aromatów. Pomyśleć, że jutro o tej porze będziemy już w samolocie, bliżej Londynu niż Katmandu. Podróże dzisiaj są zdecydowanie zbyt szybkie. Człowiek nie ma czasu na przystosowanie się do zmian. Jak można tak z dnia na dzień zrezygnować z Lassi? Dziękujemy uroczej właścicielce za jak zwykle pyszne jedzenie i pytamy czy możemy sobie z nią zrobić pamiątkowe zdjęcie. Mam nadzieję, że gdy tu wrócimy, bo nie wątpię, że kiedyś wrócimy, Shree Lal nadal będzie istniał.

Shree Lal, Kathmandu (Nepal)Hotel Yak, Kathmandu (Nepal)Shree Lal, Kathmandu (Nepal)

Katmandu – Delhi – Londyn

Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)

Wstajemy przed wschodem słońca. Myjemy się, pakujemy, do końca łamiemy zdezelowane łóżko, na którym siadam o jeden raz za dużo. Płacimy za hotel i wychodzimy na ulicę w poszukiwaniu taksówki. Na lotnisku wydajemy jeszcze trochę rupii, ale nie wszystkie. Nie trzeba wydawać na siłę. Przecież wrócimy!

Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)

Na lotnisku przeżywamy chwile niepewności. Wiza skończyła nam się wczoraj, więc celnik może nam kazać wykupić kolejną, a kto wie czy nie wlepi jeszcze dodatkowo jakiegoś mandatu. Na dodatek kontrole nie mają tu końca. Paszport musimy pokazać wjeżdżając na lotnisko taksówką, potem wchodząc do terminalu, przy nadawaniu bagażu, a nawet przed wejściem na schody ruchome wiozące nas na piętro, gdzie odbywa się odprawa. W sumie naliczyliśmy 11 (sic!) kontroli zanim usiedliśmy w samolocie! Najbardziej absurdalne były ostatnie dwie, już na płycie lotniska, zaraz przed wejściem na schody prowadzące do samolotu. To się nazywa walka z bezrobociem!

Na szczęście na wizę zwracał uwagę tylko jeden urzędnik i był bardzo sympatyczny. Na pewno zauważył, że wiza jest nieważna, ale udał, że tego nie widzi! Uśmiechał się i zagadywał Maję o koszulkę z Guns N' Roses, a potem powiedział, że po nepalsku Maja oznacza ‘Miłość’.

Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)
Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)
Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)

Nepal żegna nas pięknymi widokami, które możemy podziwiać z okna samolotu. Najwyraźniej nie chce nas wypuścić ze swoich ramion! Himalaje! Jak można się oprzeć takim górom? Wiem, że na pewno tu wrócimy! Może następnym razem nie samolotem, ale busem i nie na miesiąc, ale na rok!

Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)
Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)

Zdjęcia nie oddają tego widoku. Wzrok łatwiej się przystosowuje do brudnej, w dodatku podwójnej szyby, która zniekształca nieco obraz. Ale tak miło jeszcze raz na nie popatrzeć, że zamieszczam wszystkie, nawet te niewyraźne.

Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)
Himalaje (Nepal)
Himalaje (Nepal)Himalaje (Nepal)
Delhi (Indie)

W Delhi wita nas dalszy ciąg żmudnych kontroli, w dodatku niezbyt dobrze zorganizowanych, przez co tracimy chyba z pół godziny, a przecież nawet nie wychodzimy z lotniska! W tamtym kierunku aż tak nas to nie denerwowało. Ale wtedy zmierzaliśmy ku przygodzie, a teraz wracamy. W Polsce nerwy to normalna rzecz, więc może jest to po prostu objaw powrotu do rzeczywistości, który właśnie w nas zachodzi na jakimś poziomie nieświadomości.

Londyn

LecimyLondyn (Anglia)Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)

W samolocie nie możemy zasnąć. W końcu jest dzień, a śpi się przecież w nocy! Niestety przelatujemy przez kilka stref czasowych i gdy lądujemy w Londynie gdzieś koło 17, to tak naprawdę jesteśmy już cały dzień na nogach.

Na lotnisko przyjeżdża po nas Wojt i zabiera nas do siebie, a Ola specjalnie dla nas przygotowuje pyszny obiad. Jest nam głupio, że robimy tyle zamieszania. Wojt specjalnie z tej okazji wziął sobie urlop, a my przecież rano mamy samolot do Warszawy! Proponują, że możemy u nich spać, a Wojt rano zawiezie nas na lotnisko, ale jeszcze tego brakowało, żeby z naszego powodu miał się rano zrywać z łóżka. Poza tym, przecież mieliśmy zwiedzać Londyn!

Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)
Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)

Chyba jednak trochę przeceniliśmy swoje siły. Jesteśmy już 24 godzin na nogach. Bez snu. Dolores jest tak nieprzytomna, że później powie, że z naszego szybkiego zwiedzania pamięta tylko płytki chodnikowe. Ja dopóki idę, to jeszcze jakoś się trzymam. Ale w przytulnym samochodzie niemal od razu odpływam... Pamiętam tylko jak Wojt mnie obudził i kazał popatrzyć na lewo. – Poznajesz? – Poznaję. Pink Floyd. Animals. Hrrrr... phhrhhhrrr... hrrrr... – W ten oto sposób Elektrownia Battersea stała się ostatnią rzeczą jaką pamiętam z Londynu.

Na lotnisku byliśmy chyba gdzieś około drugiej w nocy. Samolot miał odlatywać bodajże o 7, więc położyliśmy się spać na lotniskowych ławach. Rano jeszcze ostatnia partia tysiąca i opóźnionym samolotem wracamy do Warszawy, a z Warszawy już pociągiem do Tychów.

---

Bardzo dziękujemy Basi i Kubie za wspólnie spędzony czas! Dziękujemy za przedeptane szlaki, zjedzone posiłki (nie wiem ile jeszcze brakuje do beczki soli), gry w kości i oczywiście wypite piwa. Dziękujemy również Oli i Wojtowi, którzy zadali sobie tyle trudu, żeby nas ugościć, a my nie mieliśmy nawet wystarczająco dużo siły, by spędzić cały ten czas razem z nimi. Mamy nadzieję, że wkrótce się zobaczymy!

Londyn (Anglia)Londyn (Anglia)
Londyn (Anglia)Ostatnia partia tysiąca

KONIEC

Najblizsza toaleta na lotnisku

lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.