album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Lutcza, Rzeszów i ognisko pożegnalne

W środę - Rzeszów

Jeremi i Maja na basenieSzymek i GrzegorzJeremi i Szymek

W środę zrobiliśmy sobie wypad do Rzeszowa, żeby spotkać się z Basią, Grzegorzem i ich synkiem Szymonem oraz żeby odebrać Igę, która nie wytrzymała w Krakowie i postanowiła wrócić do nas. Ponieważ od kilku dni pogoda była słoneczna uznaliśmy, że warto by było przy okazji wybrać się na odkryty basen, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Jak się okazało nic się nie zmieniło. Autentyczny późny Gierek! Powinni ten basen wpisać na jakąś listę zabytków i absolutnie nic nie zmieniać, bo klimat jest taki, że od razu przypomina się dzieciństwo! Te meble, ten beton, no może tylko trochę więcej lokali gastronomicznych.

W czwartek - Lutcza

LutczaBasia i IgaJeremi i SzymekJeremiNa huśtawce
Jeremi i SzymekGramy
MajaDolores i Iga

W Czwartek Grzegorz wraz z małżonką i synem przyjechali do Lutczy. Pogoda nadal przepiękna, a przecież dotąd praktycznie przez całe wakacje słońca było jak na lekarstwo, więc ten nagły meteorologiczny zwrot przyjmujemy jak błogosławieństwo. Gramy w piłkę, huśtamy się na huśtawce, opalamy, kąpiemy w basenie;) i ogólnie spędzamy czas sąsiedzko-rodzinnie, poruszając się od domu Justyny po dom Zosi.

GramyNa huśtawceNa huśtawceJeremiLutcza
JeremiJeremi i SzymekTomek i KubaAlaNa huśtawce
AlaAlaTomek, Ala, Kuba i Maja

Dzieci nie brakuje, więc jest wesoło i głośno. Maja i Ala błyskawicznie obdarzają się sympatią i spędzają odtąd większość czasu razem. Jeremi ma do towarzystwa Szymka, Tomka i Kubę, choć w tym wieku o porozumienie trochę trudniej i miła zabawa często kończy się kłótnią o zabawki. ;)

PamiątkowoTomek, Kuba i AlaKuba i AlaKuba, Ala i JeremiKuba, Ala i Jeremi

Po południu Grzegorz z Basią musieli wracać do Rzeszowa, my tymczasem kontynuowaliśmy pogaduchy u Zosi, gdzie przyłączyła się do nas Justyna.

Kuba, Ala i JeremiKuba, Ala i JeremiKuba, Ala i Jeremi
Jeremi i MajaZosia, Ala i JustynaWiola i WiesiuJeremiAla i Maja

Słońce było już dość nisko, gdy do naszego rozgadanego towarzystwa dołączył Wiesiu, który po krótkim odpoczynku zabrał się za rozpalanie grilla. I tak, ten bardzo przyjemny dzień zakończył się bardzo smacznym, kulinarnym akcentem. Uczta była przednia, towarzystwo wyśmienite i siedzielibyśmy sobie tak pod księżycem pewnie do rana, gdyby nie to, że na wyżerkę przyleciała do nas banda nieproszonych gości. Oczywiście gdyby intruzi chcieli tylko trochę pysznych kiełbasek, to byśmy się po chrześcijańsku z nimi podzielili... niestety oni chcieli naszej krwi, więc obowiązywała zasada starotestamentowa: oko za oko, ząb za ząb! Walczyliśmy dzielnie, wielu z nich zatłukliśmy, a rozgniecione korpusy i pourywane skrzydełka ścieliły się gęsto. Niestety, w obliczu przygniatającej przewagi liczebnej wroga zmuszeni zostaliśmy do odwrotu. Dobranoc.

AlaTomek, Justyna i Wiola
Tomek i JustynaAla i MajaGrilowanieChopy przy kiełbasieChopy przy kiełbasie

Piątek

Na cmentarzuLutczaSołonka

W piątek odwiedziliśmy grób babci i dziadka, a potem zrobiliśmy sobie wycieczkę do Sołonki. O tym miejscu dzień wcześniej wspominał nam Wiesiu, który budował tu niedawno kaskadę solankową. Dzięki jego instrukcjom trafiliśmy na miejsce bez żadnych problemów i spędziliśmy tam prawie godzinę relaksując się w oparach jodu i dźwiękach kapiącej wody.

Kaskada solankowa w SołonceKaskada solankowa w SołonceJeremiKaskada solankowa w SołonceDolores i Iga
Kaskada solankowa w SołonceJeremi i IgaDolores i Witek

Może posiedzielibyśmy dłużej, ale na niebie zaczęły się pojawiać brzydkie chmury i faktycznie za chwilę zagrzmiało, a potem lunął ulewny, na szczęście równie krótki co intensywny deszcz. Po drodze zjedliśmy jeszcze coś w samolocie i wróciliśmy do domu na obowiązkowe wieczorne piwo.

Sobota, czyli ognisko pożegnalne

Jeremi i WitekJeremiLutczaPokójAla i Maja
Jeremi i IgaJeremi i Iga

Sobota uświadomiła nam, że nasz krótki wypad na wieś powoli dobiega końca. Dorotka oszołomiona tym faktem postanowiła zażyć trochę wiejskiego życia i trochę wyplewić ogródek, przy okazji eksterminując kilkanaście sztuk ślimaków, których plaga mocno daje się tutaj we znaki. Ślimaki wynosił na łopatce Jeremi, a dzieła zagłady dopełniała Iga, która bez skrupułów posypywała szkodniki solą.

KuchniaPokójSieńDolores i IgaLutcza
IgaDolores i IgaJeremiNa boiskuPrzed domem
OgniskoPrzed domemOgnisko

Wieczorem po Igę przyjechał Kuba. To nasza ostatnia noc w Lutczy, więc kolonijnym zwyczajem wypadałoby zorganizować ognisko! Dzięki uprzejmości naszych sąsiadów - Justyny i Grzegorza - mogliśmy rozpalić ognisko u nich i nawet skorzystać z ich opału. W związku z tym wystarczyło już tylko zaopatrzyć się w kiełbasę, cebulę, pomidory, piwo i gitarę oczywiście. Zabawa była przednia, a nasze głosy niosły się po okolicy jeszcze długo po nastaniu ciszy nocnej! Zabrzmiało wiele przebojów, między innymi Budki Suflera, której gruntowną znajomością zupełnie zaskoczył nas Wiesiu. Kiełbaski były smaczne, piwo zimne, a piosenki wykonane brawurowo! Jednym słowem: ognisko zakończyło się spektakularnym sukcesem.

Niedziela, czyli wracamy

JeremiJeremi

Wszystko co dobre niestety szybko się kończy. I nasz pobyt na wsi również dobiega końca. Rano po śniadaniu wsiadamy do samochodu i wracamy na Śląsk. Tym razem już bez korków, więc dość szybko bo w niecałe cztery godziny dojeżdżamy do domu. Pozostaje mi podziękować wszystkim za bardzo gościnne przyjęcie! Dziękujemy więc cioci Teresie, która zaopatrzyła lodówkę tak dobrze, że moglibyśmy cały wyjazd przeżyć tylko na tym co w niej znaleźliśmy! Dziękujemy Zosi, która nieprzerwanie zaopatrywała nas w świeże jajka oraz soczyste pomidory i której dom zawsze stał dla nas otworem. Dziękujemy Justynie, u której przesiadywały nasze pociechy, wyjadając przy tym pyszne krokiety. Dziękujemy Grzegorzowi i Basi, którzy znaleźli czas, żeby się z nami spotkać, a nawet przywieźli ze sobą obiad i wino! W końcu dziękujemy Idze i Kubie za miłe towarzystwo. Szkoda, że nie mogliście towarzyszyć nam przez cały tydzień. Koniec relacji.

Komiksy

Jeremi i SzymekŻycie jest przewrotne

lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.