album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Lutcza 2014

Mira, Dobrawa i DoloresDobrawaMira i Dobrawa

Ostatnio byliśmy w Lutczy dwa lata temu, pora więc znowu w te strony zawitać, a przy okazji odwiedzić w Rzeszowie Grzegorza z rodziną, bo jeszcze u nich nie byliśmy. Szymek bawi się z Jeremim, a Mira z Dobrawą... no może „bawi”, to za dużo powiedziane, ale następnym razem na pewno znajdą już wspólny język:).

Dla odmiany przyjechaliśmy w październiku. Jest słonecznie, ale w nocy w miednicy za domem zamarza woda, trzeba więc palić w piecu. Nie w jakimś kominku czy nowoczesnym centralnym, ale w starym kaflowym piecu! Bardzo mi się to podoba i robię to z przyjemnością... Jak sobie kiedyś wybuduję drewniany domek w górach, to żadnego centralnego instalował nie będę. Nie ma to jak prostota i oczywiście chłód poranka, gdy w piecu już tylko tlą się resztki, a w izbie temperatura o kilka stopni niższa... zachęca do aktywności.

Na cmentarzuDobrawa i JeremiNa cmentarzu
LutczaLutczaDolores, Witek, Dobrawa i JeremiLutczaLutcza
BieszczadyBieszczadyBieszczady

Będąc tutaj, szkoda byłoby przegapić okazję i chociaż na jeden dzień nie udać się w Bieszczady! Może nie jest to jakoś bardzo blisko, bo jakieś dwie godziny drogi, ale przecież i tak znacznie bliżej niż ze Śląska! Postanawiamy wejść sobie dzisiaj na Połoninę Wetlińską...

Dolores, Witek, Dobrawa i JeremiBieszczadyBieszczady
BieszczadyBieszczady
Bieszczady

Rano mamy problem z wczesną pobudką, więc wyjeżdżamy trochę zbyt późno i na ambitne plany nie ma czasu. No ale docieramy czerwonym szlakiem do Chatki Puchatka na wysokość (1228 m n.p.m.), więc jakiś podstawowy cel osiągamy.

Dolores, Witek i DobrawaBieszczadyBieszczady
BieszczadyBieszczadyBieszczadyJeremiBieszczady
Bieszczady
BieszczadyJeremiBieszczady

Jeremi tradycyjnie przez pół drogi marudzi, że jest pod górkę, ale potem mu przechodzi. Chciałem się szybko przebiec do Przełęczy Orłowicza, ale Dolores boi się, że zastanie nas noc, więc zabrania mi wracać zbyt późno. Robimy z Jeremim jakieś niecałe dwa kilometry w tamtym kierunku (teraz nagle ma siłę!) i z przykrością zawracamy. Fajnie by było kiedyś przejść ciągiem cały czerwony szlak aż do Beskidów!

BieszczadyBieszczadyDolores, Witek, Dobrawa i JeremiDobrawa

Wehikuł czasu

Dni płyną leniwie, a ich rozkłady są bardzo luźne. W środę na przykład ograniczamy się w zasadzie tylko do wycieczki do Niebylca, gdzie chcemy sobie zrobić tradycyjne zdjęcie na naszej ławeczce. Tu spotyka nas ogromny szok. Wycięto nasze drzewa! Nie ma ani wierzby obok ławeczki, która dawała bardzo przyjemny cień, ani dwóch pni, pomiędzy którymi pozowały zawsze dzieci. Skandal!

Maja i Dorota na naszej ławeczce w NiebylcuMaja i Dorota
Maja, Dolores i JeremiJeremi, Dolores i MajaNa naszej ławeczce w NiebylcuMaja, Dolores, Dobrawa i JeremiMaja, Dolores, Dobrawa i Jeremi
MajaMajaMaja i JeremiJeremi i MajaMaja i JeremiJeremi, Dobrawa i MajaDobrawa i Jeremi

Prządki

Witek i DobrawaWitek i DobrawaMaja

W czwartek wybraliśmy się na prządki. Nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni... Szkoda, że nie można się po nich wspinać, bo skała jest zupełnie inna niż u nas i na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie.

PrządkiPrządkiPrządkiPrządkiPrządkiDolores, Witek, Dobrawa i Jeremi
PrządkiPrządkiDolores, Witek, Dobrawa i JeremiPrządkiJeremi

Oczywiście nie zabrakło również sąsiedzkich odwiedzin. Jak zwykle z otwartymi ramionami przyjmowała nas Zosia, która obdarowała nas swojskimi jajkami jeszcze zanim zdążyliśmy przynieść nasze bagaże z samochodu! Jeremi regularnie zresztą odwiedzał Tomka, nadużywając z pewnością sąsiedzkiej gościnności... No ale gościnność Zosi i Wiesia zawsze była po staropolsku ogromna!

Równie ciepło przyjęła nas Justyna, u której Maja i Jeremi także czasem zdawali się pomieszkiwać... Widujemy się tak rzadko, na co dzień nie utrzymujemy kontaktu, a gdy przyjeżdżamy, atmosfera zawsze jest bardzo serdeczna! Może dlatego tak miło jest do Lutczy wracać?

Dzień przed naszym wyjazdem przyjechała jeszcze ciocia Teresa, więc była okazja by i z nią się spotkać, a przy okazji powspominać, a nawet podglądać lepienie pierogów, czy posłuchać o młodości babci Jadwigi... Szkoda, że już dzisiaj trzeba wracać... Do następnego razu!

PrządkiPrządki
DobrawaDobrawaCiocia TeresaCiocia TeresaDobrawaDobrawa

lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.