Hellada '2004


1 2 3 4 5 6 7 8 9 dzień 10 11 12 13 14 epilogos

Woda plaża i deficyt zdjęć

Woda plaża i deficyt zdjęć

Imprezka

Tego, że jest świetna pogoda mówić chyba nie muszę. Niestety Dorota po zabawach ubiegłej nocy nie chce się kochać w morzu bo podobno za bardzo buja! Ale wieczorkiem oczywiście zwyczajowe zakupy i bardzo mała imprezka. Mała imprezka więc i zdjęć niedużo - jedno. No i to by było na tyle jeśli chodzi o ten dzień:). Tylko mnie nie zlinczujcie!

Zresztą, jak Wam się nie podoba, że tak mało, to proponuje przysyłać własne wspomnienia ciekawych zdarzeń, niekoniecznie z tego dnia. Wszystko co przyślecie chętnie zamieszczę, ale nie wolno bluzgać na adminosa, przeklinać, zachęcać do nienawiści rasowej itd... Dopuszczalne jest podlizywanie się adminowi, opisywanie zabawnych sytuacji i zamieszczanie umiarkowanej i nie-frontalnej w sensie pythonowskim nagości. Czekam z niecierpliwością.

Wasz greckos adminos

Od Orzełka i Ćwira

Wczoraj dostałem od Orzełka i Ćwira zdjęcia do zeskanowania. Ponieważ nie chcę mieszać na zrobionych już stronach, dodaje te zdjęcia tutaj.

LeptokariaLeptokariaLeptokaria

Dzień 6 (DION) oczami Moniki:)

Na początek chciałam się podzielić wspaniałymi wspomnieniami z dnia, w którym byliśmy w Dionie. Jak już zaznaczyłeś my pojechaliśmy na skuterkach. Po długim zastanawianiu się i wahaniu doszliśmy jednak do wniosku, że decydujemy się na skutery. Mariusz z Jarkiem wybrali się na zwiady i zgarnęli ostatnie 3 dostępne skutery z wypożyczalni 'MotoRent Mountain Bikes Koutsolikakhs'.

Jechaliśmy w następujących składach: Mariusz i Kasia + Aneta, Jarek i Ja (czyli Młoda). Przyznam szczerze, że miałam lekkiego stracha. Aneta za to była bardzo dzielna:) Jechała pomiędzy nami, żeby w miarę kontrolować prędkość, gdyż jej prędkościomierz nie działał. A przyznać trzeba, że miał niezłego kopa!!! Tylko nasz skuter (mój i Jarka) jakoś tak ledwo dobijał do 60km/h.

Przeżycie niezapomniane!!! Polecam wszystkim, jeśli tylko nadarzy się taka okazja.

Droga do Dionu wynosiła ok. 30-40 km. Przejeżdżaliśmy obok Olimpic Beach, gdzie jest najładniejsza piaskowa plaża w okolicy. Kierowaliśmy się na Litochoro i w końcu (po zaliczeniu stacji benzynowej), dojechaliśmy do Dionu.

Tam też spotkaliśmy się (co jest opisane na stronie dnia 6). Droga powrotna przeleciała nam szybciutko, choć oczywiście trochę się zgubiliśmy. Ale szybko wyszliśmy na prostą (hihi) i dojechaliśmy po około 30-40 minutowej drodze do Leptokari na obiadokolację.

Jako, że skutery wypożycza się na 24 godziny, wykorzystaliśmy je jeszcze do zobaczenia zamku Platamonas w ciemnościach oraz cypli, które widzieliśmy zwiedzając wczoraj zamek. Widoki rewelacyjne. Już nie mówiąc o krętych, stromych i wąskich greckich drogach. Momentami mieliśmy wielkiego stracha, ale obeszło się bez kolizji.

Jeszcze raz Monika, tym razem słów kilka o Meteorach

Wyprawa odbyła się w środę drugiego tygodnia pobytu w słonecznej Leptokarii. Pogoda była cudna, że ach... Na wycieczkę zorganizowaną przez nasze biuro, jedyną na którą się zdecydowaliśmy, pojechaliśmy w dosyć okrojonym składzie: Kasia, Mariusz i ja (czyli wychowawczyni koloni). Skład się niestety zmniejszył o Anetę i Jarka, gdyż moja Kochana Siostrunia zaległa na anginę. Jarek jako kochający małżonek pozostał z nią, aby się nią opiekować - porządny szwagier!!!

Meteory

Musieliśmy wstać dosyć wcześnie, bo cała zabawa zaczynała się o godzinie 7:45. wcześniej trzeba było jeszcze zaliczyć śniadanko. Jak się okazało o 7 stołówka świeciła pustkami, więc mogłam do woli przebierać!!! Choć jak wszystkim uczestnikom wiadomo, nie bardzo było w czym...

Ok. 8:00, jak już wszyscy byliśmy spakowani w autokarach wyruszyliśmy w naszą podróż. Droga do Meteorów okazała się dosyć długa. Najpierw musieliśmy się wydostać na autostradę (długości odcinka nie pamiętam), potem ok. 90 km autostradą i jeszcze ok. 60 mniejszymi drogami.

Pierwszym naszym przystankiem był kościółek wykuty w skale Agia Paraskewi, czyli Kościół Świętej Piątki. Nie chodzi tu bynajmniej o liczbę 5, a o rodzaj rzeczownika - w języku greckim nasz piątek (dzień tygodnia) jest rodzaju żeńskiego, stąd: ta piątka:) trzeba przyznać, że choć malutki robił wrażenie. Zaraz przy nim znajdowało się źródełko Dafne. Podobno, Ci którzy przemyją w nim oczy, będą mieli uleczony wzrok. Ktoś w drodze powrotnej nazwał go źródełkiem okulisty:) Niestety jeśli chodzi o mnie wzrok się nie poprawił, a wręcz pogorszył. Ale to nie z wody, a przemęczenia!!!

Potem już jechaliśmy, jechaliśmy a pani przewodnik (naprawdę bardzo fajna) opowiadała nam o Grecji: o kuchni, edukacji, rolnictwie i takie tam inne ciekawsze historie. Po drodze mijaliśmy mnóstwo pól bawełny!! Kto by przypuszczał, że rośnie w Grecji. Przejeżdżaliśmy przez Larisę i kilka innych miasteczek.

Drugim ważnym przystankiem był sklep a zarazem wytwórnia ikon.

Wytwórnia ikon okazała się zjawiskiem dosyć ciekawym, aczkolwiek tempo w jakim nam przedstawiono metodologię ich tworzenia było zatrważająco szybkie. Kolejnym szokiem, bynajmniej dla mnie, było palenie w sklepo-wytwórni!!! Stała sobie pani greczynka prawie na środku sklepu i jarała faję jak gdyby nigdy nic... no cóż... mam wrażenie (chyba nie tylko ja), że Grecy strasznie dużo palą i to w każdym miejscu. No ale na szczęście zabawiliśmy tam naprawdę niedługo, więc nie zanudziliśmy się.

Z parkingu mogliśmy robić pierwsze zdjęcia na tle Meteorów. Już tutaj prezentowały się doskonale. Jednak im wyżej wjeżdżaliśmy, tym bardziej zapierało dech w piersiach. Ta okolica jest tak niesamowicie urokliwa i piękna, że aż słów brakuje, by to opisać. Nic tylko pstrykać zdjęcia... I niech to będą nawet pocztówki!!*

MeteoryMeteoryMeteory

Widoki piękne, kolorystyka i kształty skał niesamowita oraz urzekająca historia klasztorów. Zaczęto je budować w XV wieku (tysiąc czterysta któryś rok...). za dawnych czasów było ich aż 24!!! Budowane naprawdę w ekstremalnych warunkach. Teraz pozostało raptem 6: 4 męskie i 2 żeńskie. Zamieszkuje je 60 mnichów (20) i mniszek (40). Najstarszy mnich ma 93 lata (zamieszkuje klasztor Trójcy Świętej, gdzie notabene mieszka 3 mnichów:). Najmłodsza mniszka ma 26 lat. Pochodzenia greckiego jest 59 osób, osoba odmiennej narodowości to Brytyjka.

Do Klasztorów można dostać się z dwóch uroczych miasteczek: Kalambaka i Kastraki. My wjeżdżaliśmy od strony Kalambaki, a wyjeżdżali przez Kastraki.

Z naszego biura podróży urządzało się wycieczki do 5 klasztorów, bo 6 jest naprawdę trudno osiągalny - na końcu wspinaczki trzeba wchodzić po drabinach. Oczywiście nie zwiedzaliśmy wszystkich 5, bo nie było na to czasu. Wybraliśmy się do Megalo Meteora, czyli Wielkiego Meteora inaczej Klasztoru Metamorfozy. Wstęp kosztował 2 Euro od osoby, ale zaoszczędziliśmy na dziwnym przeliczniku pana wpuszczającego. Z 10 Euro za 3 bilety po 2 wydał nam 6... Czyli byliśmy w sumie o 2 Euro do przodu..... to 2 piwa u nas na basenie:)))

Klasztor naprawdę robił niesamowite wrażenie. Minusem oczywiście była ilość turystów, ale dało się to przeżyć. Jeśli jeszcze nie wspomniałam to tu wspomnę o strojach (dla niewtajemniczonych, co do greckich zwyczajów): kobiety - spódnica za kolana oraz zasłonięte ramion

Na ścianach większości wnętrz znajdowały się malowidła (nie wiem czy mogę nazwać to freskami). Były na całych ścianach i suficie, no i przyznam, że od razu skojarzyło mi się to z komiksem!!! Były tak pięknie kolorowe, no i pewne teksty się na nich znajdowały.

Zwiedzanie klasztoru z wejściem i zejściem zajęło mam ok. 1,5 godziny. Zaraz potem szybciutko pojechaliśmy do drugiego, tym razem żeńskiego. Niestety nazwy nie pamiętam, ale był w min przepiękny ogród z kwietnikiem w kształcie krzyża. Wnętrza tego klasztoru już nie zwiedzaliśmy, bo w sumie mieliśmy na to raptem 15-20 minut. Ale widoki były i tak piękne.

Jako anegdotkę dorzucę, że w klasztorze Wielkiego Meteora był kręcony James Bond!!! Prawdopodobnie jego pierwsza część:))))))

Niestety wracaliśmy za dnia, więc nie widzieliśmy klasztorów oświetlonych nocą. Dowiedzieliśmy się, że zanim zbudowano klasztory, mnisi mieszkali w jaskiniach naturalnie wyżłobionych w skałach. Dodatkowo przewodniczka pokazała nam półkę skalną, na którą w czerwcu (lub kwietniu - nie pamiętam dokładine) wspinają się na linach mężowie, narzeczeni i chłopcy, aby zamieścić tam proporczyk. Jeśli im się to nie da, to oznacza to, że zdradzili swoją żonę, narzeczoną lub dziewczynę!!! Tak więc panowie szykujcie się na kolejną wyprawę do Grecji, już z proporczykami. Wtedy zostanie sprawdzona Wasza wierność!!!:))))

Droga powrotna znowu trwała z jakieś 2 godzinki, ale nic z niej nie pamiętam, bo zasnęłam jak dziecko:) a co było wieczorem... to już Witek opisał...

*to odwołanie do "stada" z jakim przyszło nam jechać... Mnóstwo polskich turystów przepychało się, właziło sobie w kadr byle mieć zdjęcie na tle skał Meteorów. No bo przecież (cyt.):"co będziesz robił pocztówkę... kto Ci uwierzy, że tu byłeś..." itp. Po prostu porażka.

Osierocone zdjęcia

PanteleimonasPanteleimonasPanteleimonas

Poniższe zdjęcia dostałem hurtem i bez żadnych instrukcji, co mam z nimi począć, więc zamieszczam jak leci. Wszystkich chętnych zapraszam do radosnej twórczości, bo ja już się dość napisałem. Bierzcie przykład z Moniki obiboki!! Ulitujcie się nad biednymi osieroconymi zdjęciami!

PanteleimonasPanteleimonasBasenPlażaPlaża

1 2 3 4 5 6 7 8 9 dzień 10 11 12 13 14 epilogos
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.