Wyruszam na koniec Świata...
Voy hasta el fin del mundo

Zapis z podróży do Peru, Boliwii i Chile
Las fotos y notas del viaje a Perú, Bolivia y Chile


MAPABarcelonaLimaIcaNazcaArequipaColca TiticacaCuscoSalcantay trekMachu PicchuLa PazCoroicoPampa JungleŚwiętaSalar de UyuniAtacamaTacnaPożegnanie z Ameryką

Boliwijska Pampa, czyli błogość

Wreszcie nie trzesieCalle G. Busch

Nareszcie stoimy twardo na ziemi! Już zapomniałem jak to jest, jak nie trzęsie! To była najgorsza podróż w moim życiu... Idziemy do biura i prawie natychmiast znowu lądujemy w jeepie! Oni chyba serca nie mają! Moje cztery litery nie doszły jeszcze do siebie, a mamy przed sobą kolejne 3h do Santa Rosa!

Witamy na pampieTzw. drogaKonnoTzw. drogaWstęp tylko z czystymi zębami

Co tu dużo gadać, droga wygląda bardzo podobnie, a jeep (choć trudno w to uwierzyć) jest jeszcze mniej wygodny niż autobus! Mijamy samochody które utknęły w "drodze", potem szlaban (wjazd kosztuje 60B) i w końcu docieramy do Santa Rosa. Tutaj kończy się droga, a z drogą kończy się cywilizacja. Myjemy zęby i wsiadamy na wąską łódkę napędzaną silnikiem. Ławeczka może i twarda... ale w rzece przynajmniej nie ma dziur:)! Błogość! Cztery litery odpoczywają, słoneczko świeci, widoki bajeczne... Błogość!

DrzewoPampa
SzczepanNikePampaW objęciach
DoktorA wy tu czego?

Tutaj już nie liczę czasu, więc nie wiem ile zajęła nam droga do miejsca noclegu. Zostawiamy rzeczy i płyniemy oglądać zachód słońca. Gdy tylko słoneczko schowało się za horyzontem komary zaczęły niemiłosiernie ciąć! Repelent nie działa za dobrze, całe szczęście mam długie spodnie, długi rękaw i jakąś moskitierę na twarzy. Nie jest to oczywiście zbyt przyjemne, bo jest gorąco, ale zjedzenie żywcem przez komary nie jest lepsze. Przy tych komarach-ludożercach wszystkie anakondy świata się chowają!

Nasza gwiazdaSunset barPampaPampa
Juliette - Polka z Chile

Na miejscu poznajemy Juliette, a właściwie to ona nas poznaje i pyta czy jesteśmy Polakami. Okazało się, że jej rodzice są polskimi dyplomatami i większość życia spędziła w Chile. Mówi z bardzo wyraźnym akcentem, a Ćhile wymawia w tak niesamowicie miękki sposób, że można się zakochać. Trzeba uciekać pod moskitierę! Buenas Noches.

Księżyc nad pampa

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że jadąc za granicę warto znać języki obce. Ma się wtedy nieporównywalnie większą swobodę podróżowania, poznawania i nawiązywania ciekawych znajomości. Oczywiście, najlepiej znać język kraju do którego się wybieramy, z drugiej strony, jeśli podróżujemy w różne miejsca, trudno byłoby nam je wszystkie opanować. Są jednak języki na tyle popularne, że z ich znajomością poradzimy sobie prawie w każdym zakątku świata - to oczywiście angielski i hiszpański. Niestety, kursy językowe są bardzo drogie, rocznie to wydatek kilku tysięcy, poza tym zajmują czas, bardzo dużo czasu. Teraz jest jednak o wiele lepszy, wygodniejszy i w porównaniu do metod tradycyjnych śmiesznie tani sposób! Mówię oczywiście o audiobookach. Dzięki nim możemy się uczyć w samochodzie, jadąc do pracy, jadąc na uczelnię, spacerując, prasując, czy wykonując inne czynności które nie wymagają wielkiego skupienia. Oszczędzamy nie tylko pieniądze, ale i czas! W bogatej ofercie audiobooków znajdziecie na pewno coś dla siebie, są tu materiały zarówno dla początkujących jak i dla bardziej zaawansowanych.

Konwersacje dla początkujących to kurs przeznaczony dla osób zaczynających naukę, jak również tych, którzy chcą poprawić umiejętność mówienia i rozumienia ze słuchu.

Język angielski - w podróży to trochę droższa pozycja, przeznaczona dla osób średnio zaawansowanych. Kurs zawiera ponad 20 lekcji prezentujących różnorodne materiały związane m.in. z planowaniem wakacji, rezerwacją noclegów, podróżowaniem samolotem, pociągiem i samochodem.

Godny uwagi jest również pakiet Angielski dla początkujących zawierający "Słownictwo i podstawy gramatyki" + "1000 słów i zwrotów w podróży" + "1000 słów i zwrotów w pracy"

Dla osób chcących zacząć swoją przygodę z językiem hiszpańskim i przygotować się do podróży do jednego z ciekawych hiszpańskojęzycznych krajów najlepszy będzie Hiszpański - Kurs podstawowy. Obejmuje 11 lekcji - aż 90 minut nagrań - uczących 1000 najbardziej potrzebnych słów i zwrotów.

* * * * *

Rano wstajemy o świcie żeby zobaczyć wschód słońca! Trzeba przyznać, że warto. Potem wracamy do obozu na śniadanie. Jest pyszne, jak zresztą wszystkie posiłki tutaj! Ku naszemu zdziwieniu docenia to nawet kajman, który razem z nami mieszka! Nie ma się co bać, Ricardo (bo tak ma na imię) jest wegetarianinem... no może nie całkiem, bo czasem zje jakiegoś hamburgera, ale zdecydowanie preferuje kuchnię włoską! Patrzcie sami jaki pieszczoch! Prawie jak kotek... tyle że zielony...

Wschód słońca na pampieWschód słońca na pampie
Ricardo - gwiazda wybiegówGrzeczny RicardoRicardo wegetarianinPampa
RobakKąpiel z delfinami (jak byście nie zauważyli to delfin w lewym-górnym rogu)

Po śniadaniu płyniemy w miejsce gdzie nasz przewodnik spodziewa się zobaczyć anakondę. Nie bardzo wiem po co tyle zachodu... po godzinie włóczenia się po bagnach, po jakimś tysiącu ugryzień, że o upale i wilgoci nie wspomnę wracamy na łódź. Nie, nie widzieliśmy anakondy. Po drodze orzeźwiająca kąpiel w rzece z delfinami.

Kąpiel z delfinamiSzczepanDoktorPampa

Po obiedzie kładę się na chwilę w hamaku, ptaszki pięknie śpiewają i jest tak przyjemnie, że sam nie wiem kiedy zasypiam... to są wakacje! BŁOGOŚĆ!! Po jakiejś półtoragodzinnej drzemce wypływamy znowu na rzekę, docieramy do miejsca gdzie często kręcą się delfiny i kąpiemy się z nimi. Boskie miejsce, wszystkim gorąco polecam! B Ł O G O Ś Ć!

DoktorRobakJa w hamaku, czyli błogość
Przyjaciele z IRADrzewoPampaPtaszekPtaszek
Sunset BarBurza w oddaliSunset BarSunset Bar
Sunset Bar

Wieczorem płyniemy do Sunset Bar, jak sama nazwa wskazuje płyniemy pić piwo i oglądać zachód słońca. A że zachód słońca piękny to pijemy dwa piwa, a trzecie bierzemy na wynos. Po drodze ponosi nas nasza ułańska fantazja i zaczynamy śpiewać szanty i nie tylko. Wtóruje nam nasz Irlandzki przyjaciel. Przeklina jak szewc: fucking british, fucking anything, ale w jego ustach brzmi to tak zajebiście, że aż przyjemnie go słuchać! Niech żyje wolna Irlandia!

A tak wygląda noc na Pampie po trzech piwach...

Zachód słońcaZachód słońcaNoc na pampieNoc na pampie

* * * * *

Ricardo i DoktorRicardoSzczepanPampa
WitekWelcome Indigena Tours

Rano jemy pyszne śniadanie (Ricardo oczywiście też), a następnie po raz ostatni pływamy po rzece. Po obiedzie wracamy do Santa Rosa. Jak Wam się podobała pampa? Zaręczam, że w rzeczywistości jest jeszcze piękniej niż na zdjęciach!

PampaLuisŻółwSanta Rosa

W Santa Rosa czekamy na naszego jeepa. Szczepan znajduje fajną zabawkę, zobaczcie sami jak cierpi kiedy musi ją oddać Doktorowi! Ale wystarczy popatrzeć na uśmiech Doktora, żeby zrozumieć dlaczego! Gdybym był Indianinem, pomyślałbym, że w Polsce nie ma rowerów! Zaraz obok powstaje bardzo solidny dom, pewnie będzie tutaj hotel, albo coś innego dla turystów.

SzczepanDoktor i SzczepanDoktor
Doktor i RobakSanta RosaSzczepan walczy o przetrwanie
Szczepan na swym dzielnym rumakuDoktor i Szczepan - pierwsza krewDoktor

W końcu obaj nasi błędni rycerze wyruszyli na pojedynek na śmierć i życie! I pewnie skończyłoby się to śmiercią jednego ze śmiałków, bo walka zaiste zacięta była, aż skry leciały! Ale bogowie się zlitowali i zesłali deszcz na ich rozpalone głowy! Pojedynek zakończył się bez rozstrzygnięcia.

Wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, co oznacza taki deszcz dla boliwijskiej drogi... Tym razem odcinek Santa Rosa - Rurrenabaque zajął nam... 8.5h! Na miejscu byliśmy dopiero o 23.30!! Po drodze jeep, który jechał przed nami zakopał się w błocie i pomagaliśmy go wyciągać. Pchaliśmy stojąc boso po kolana w błocie! Możecie sobie tylko wyobrazić jak potem wyglądaliśmy. W jeepie już czekały na nas roje komarów, sufit był od nich po prostu czarny! Nie było nawet sensu ich zabijać! No i jeszcze te moje biedne cztery litery... Fucking bolivian roads! Fucking moskitos!

Ja jestem King Bruce Lee Karate MistrzJedna jaskółka wiosny nie czyni...Santa Rosa

Z delfinami pływał Witold Wieszczek.

Na język Shakespeare'a przetłumaczył Kamil Razowski.

Voy hasta el fin del mundo (Peru - Boliwia - Chile):

Pierwszy przystanek: Barcelona! (78 zdjęć)Witamy w Peru: Lima! (93 zdjęcia)Jedziemy na południe: Ica! (42 zdjęcia)Linie z Nazca (53 zdjęcia)Arequipa - Białe Miasto (48 zdjęć)Dolina rzeki Colca / Valle del Colca (Peru) (68 zdjęć)Wyspy na jeziorze Titicaca (71 zdjęć)Cusco - młodsza siostra Krakowa (50 zdjęć)Salcantay Trek - zapach Machu Picchu (68 zdjęć)Machu Picchu - wielki szczyt (71 zdjęć)La Paz - Miasto Matki Boskiej Pokoju (93 zdjęcia)Droga śmierci do Coroico (37 zdjęć)Boliwijska Pampa, czyli błogość (72 zdjęcia)Witamy w boliwijskiej dżungli (47 zdjęć)Święta w Rurrenabaque (63 zdjęcia)Salar de Uyuni - największa solniczka świata (100 zdjęć)Hey mama, we going to Atacama! (64 zdjęcia)Heroica Ciudad de San Pedro de Tacna (38 zdjęć)Żegnamy ocean, żegnamy Peru, żegnamy Amerykę (54 zdjęcia)

MAPABarcelonaLimaIcaNazcaArequipaColca TiticacaCuscoSalcantay trekMachu PicchuLa PazCoroicoPampa JungleŚwiętaSalar de UyuniAtacamaTacnaPożegnanie z Ameryką
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.