album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Zakończenie sezonu

Dzień 38–39 – Lechfor jest nasz:)

KasiaDrink Bar (VI+) RP

Mam wrażenie, że dopiero końcówka roku pozwoliła na zebranie efektów całorocznego wspinania. W styczniu zaczynaliśmy z Kasią od skromnych trójeczek, a ja po cichu liczyłem, że moje poszukiwania partnerki w końcu dobiegły końca i od tych trójek odpocznę:). Tak do kwietnia się docieraliśmy, w czerwcu byliśmy już całkiem zgranym zespołem, a teraz malutkie sukcesy sypią się jak z rękawa praktycznie co wyjazd. Nie robimy może VI.5, ale przecież każde powodzenie cieszy i to cieszy podwójnie, bo jest naszą wspólną radością. Tym razem tę radość daje nam pierwsze poprowadzone czysto VI+! Nie mam parcia na cyfrę, nawet zastanawiam się, czy nie warto byłoby sobie tych postępów dawkować i specjalnie opóźniać, ale cieszę się z tej drogi jak dziecko! Drink Bar (VI+) RP!

Przedłużamy sobie weekend o poniedziałek. Chyba pierwszy raz zdarza nam się wspinać w tygodniu, co ma oczywiście ogromne plusy. Jesteśmy absolutnie sami, więc postanawiamy wejść na obleganego zwykle Lechfora. Łakomie patrzę na tę skałę od pierwszego razu, gdy zabrali mnie tutaj Basia i Kuba. Najpierw brakowało umiejętności, potem długiej liny, przekonania, że jest to właściwy moment no i w końcu miejsca dla nas, pod tą zatłoczoną skałą. Jest mocny wiatr i niespodziewanie chłodno, więc postanawiamy zacząć od najłatwiejszej drogi i częściowo na własnej wchodzimy na Lechfora piątkowym filarem. Początek był trochę nieprzyjemny, ale reszta drogi okazała się całkiem łatwa. Postanawiamy pobawić się trochę na wędkę, na VI.2 i zabawa tak nas wciąga, że patentujemy tę drogę przez większość dnia. Mamy wątpliwości, czy na górze nie ma ograniczeń co do korzystania z krawędzi filaru, bo jeśli nie, to droga wydaje nam się jak najbardziej do poprowadzenia! Nie... to byłoby zbyt łatwe!

KasiaKasia i WitekWitek

Dzień 40–41 – „Słynna oklamkowana droga”

KasiaKasia

Jest listopad, ale słoneczna pogoda nadal wspinaniu sprzyja. Co prawda dni są krótsze, a wspinania jest mniej, ale nieuchronność nadejścia końca sezonu sprawia, że każda godzina jest jeszcze bardziej przyjemna! Idziemy na Słoneczną i z trudem udaje mi się namówić Kasię na prowadzenie Drink Baru. Przecież widziałem, jak robiła go ostatnio na wędkę, wiem, że wspina się już lepiej ode mnie, to tylko kwestia głowy i odwagi, by prowadząc, powtórzyć to samo. Prawie się udało, zawahała się przed ostatnią wpinką i poleciała, ale już w drugiej próbie drogę przeszła. Co prawda RP nie ma, ale teraz to już tylko formalność. Jak widać potrafi to również poprowadzić:). Gratuluję:).

We wtorek jedziemy do Łutowca. Już od dłuższego czasu chciałem zabrać tam Kasię na Minogi – jak to podsumował przechodzący wspinacz „to ta słynna oklamkowana droga”:). Jakoś się to odwlekło, a sezon się kończy... Kasia trochę się boi, ale przecież wiem, że będzie OS. No i mam rację! Minogi V+ OS! Gratuluję. Na wędkę robimy jeszcze VI obok... Jest trochę mokro i czysto to nie wychodzi, ale droga jest chyba łatwiejsza, niż sądziłem. Następnym razem spróbujemy prowadzić. Na deser idziemy pod Zimnego Herberta (VI+). Robiłem ją kiedyś na wędkę, więc zachęcam Kasię, by spróbowała zawalczyć o OSa. Mówi, że nie. Więc proszę, błagam, szantażuję, mówię, że ją tu zostawię na noc samą. W końcu z miną skazańca wchodzi, pokonuje wcale nie taki prosty, jakby się mogło wydawać początek i wiem, że mogłaby ją dokończyć. Ale żeby pokazać, że nie mam racji na złość mi puszcza się przed przewieszką. Na wędkę pokona to potem bez problemu, ale żeby zrobić mi na złość, teraz odstawia sabotaż! Zejdź no tylko z tej skały, to tak wytrzaskam Cię po tyłku, że ci się odechce takich żartów!

Minogi (V+) OSKasia

Zakończenie sezonu

Kasia i WitekKasiaKasia

Pogoda w listopadzie uległa nagłemu załamaniu i ew. wyjazdy stały się bardzo problematyczne. No może było kilka okien pogodowych, ale nie udało się nam w nie wstrzelić. Mam ogromny niedosyt, że to już koniec, w dodatku koniec nie odtrąbiony. 21 grudnia pogoda nie powala, jest zimno i wiadomo, że łatwo nie będzie... ale mimo to jedziemy. Musimy sezon oficjalnie zakończyć! Jest koło zera stopni, ręce grabieją, wieje zimny wiatr, przez moment jest nawet słonecznie, ale potem jest tylko gorzej, a w końcu zaczyna sypać śnieg! Śmieję się, że prowadzę swoją pierwszą zimową szóstkę, no ale zima dopiero za dwa dni! Kasia śmieje się mniej, zimno jej chyba bardziej niż mi, śnieg pada coraz mocniej...

WitekKasia i WitekWitekWitekWitek

Ewakuujemy się do samochodu, żeby się ogrzać i zagrać w szachy. W końcu to ostatni wyjazd sezonu. No i co? Kasia po raz pierwszy w sezonie wygrywa ze mną w szachy!! Oddaje mi za darmo konia (niby że się zagapiła) a tak naprawdę podstępnie mnie rozprasza, a potem w eleganckim stylu daje mi mata. Gratuluję! Gorycz porażki jest może gorzka... ale z drugiej strony duma mnie rozpiera! I tym szachowym akcentem zakończyliśmy niespodziewanie udany sezon 2014!

Ostatnia partia sezonu

Podsumowanie sezonu 2014

Otwarcie sezonu (Piotrek, Kasia i Witek)Kasia i jej biedne kolana

Wspinaczkowo był to bardzo udany rok! Po raz pierwszy udało mi się wspinać z pewną regularnością. Nie powiem, że nie mogłoby być lepiej... ale z drugiej strony mogłoby być przecież znacznie gorzej! Wszystko dzięki Kasi, której głód wspinaczkowy jest porównywalny z moim, dzięki czemu mogłem zawsze liczyć na to, że przytrzyma mi linę. Nie było jej straszne wczesne wstawanie, nie narzekała na upały, śnieg, deszcz, ciemności (wspinanie przy czołówkach), poobijane kolana, komary i kleszcze... I jeszcze zawsze serwowała nam gorącą herbatę, którą popijaliśmy z rozpędu nawet w upalne dni. Były i sukcesy, i porażki, było trochę wspinania na własnej, było kilka pięknie poprowadzonych dróg... było kilka przejść, o których wstyd pisać... A że nie tylko wspinaczką człowiek żyje, to nawet rozegraliśmy kilka zaciętych partii szachów!

Herbatka o piątejKasia, Witek i rekord wysokości na ApteceKasia, Witek i pierwsze wspinanie przy czołówkachWitek i porażka na SąsiadachKasia

Nie mam tzw. „parcia na cyfrę” (Kasia na szczęście też już nie), więc na siłę po coraz trudniejsze drogi nie sięgaliśmy, ale za to może bardziej potrafiliśmy się cieszyć drogami relatywnie łatwymi, a przecież i tak stanowiącymi dla nas wyzwanie. Najwięcej przyjemności na pewno dała nam nasza pierwsza dwuwyciągówka na Aptece i później trójwyciągowe V+ na Sokolicy. Z pewnością nie były to drogi najtrudniejsze technicznie, ale za to najdłuższe i to dało nam zdecydowanie więcej satysfakcji.

Widok z SokolicyKasia
KasiaGramy w szachyMinogi (V+) OSKasiaTradowa Kasia
Kurka Blaszka (VI-) OSDrink Bar (VI+) RP

Jeśli chodzi o drogi najtrudniejsze, to moim tegorocznym rekordem są Drink Bar (VI+) RP i Kurka Blaszka (VI-) OS. Największą moją porażką chyba jest szóstkowa Ścianka aptekarzy, której mimo licznych prób nie potrafiłem w tym roku czysto przejść nawet na wędkę. A na miano najbardziej irytującej drogi zasłużył sobie Krwawy Palec (VI) RP, którą prowadziłem niezliczoną ilość razy i niemal za każdym razem odpadałem w tym samym momencie, który chwilę później bez problemów pokonywałem. Mimo wszystko drogę bardzo polubiłem, więc może mamy jeszcze szanse na cieplejsze stosunki.

Najtrudniejszą drogą na własnej, na jaką się z Kasią porwaliśmy, było Zacięcie Dziędzielewicza (V) TRAD GU... choć właściwie na żadnej drodze nie bałem się tak, jak na pewnej skromnej tradowej trójeczce, która po deszczu była tak śliska, że trudnościami biła na łeb każdą piątkę w dobrych warunkach! Tak, ta trójka to było zdecydowanie najniebezpieczniejsze i zarazem najgłupsze przejście w naszej karierze.

Kasia najbardziej dumna jest z poprowadzenia Sąsiadów (VI) RP, do której też kilka razy podchodziła. Satysfakcję na pewno dały jej też Minogi (V+) OS, których trochę się bała, a ostatecznie bardzo ładnie sobie z nimi poradziła. Wyróżniła też W Zasadzie Nie Groźne (V+) OS na Aptece. Ponoć podczas prowadzenia kilka razy miała już krzyczeć „blok”, ale ostatecznie wystarczyło jej samozaparcia, żeby drogę ukończyć. Był to również chyba nasz najdłuższy w tym sezonie OS.

Krwawy Palec (VI) RPSąsiedzi VI (RP)
W Zasadzie Nie Groźna V+ OSW Zasadzie Nie Groźna V+ OS

Co do Kasinych największych porażek, to chyba trzeba napisać o Rysie Kirkina (V+), która mimo kilku prób nadal się przed zdobyciem opiera. Kasia pisze tak: To już nawet nie jest droga parametryczna:))... Ja jej po prostu nie potrafię zrobić z niezrozumiałego powodu! A nawet jeśli bym potrafiła, to i tak w kluczowym momencie przypomnę sobie, że nie potrafię i po prostu zdecyduję się na wcześniejszy i bardziej kontrolowany lot... Nie chcę o tym pisać, to zbyt traumatyczne... :)).


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Komentarze do zdjęć:

Witek

Greg: Wątpliwości co do tego 6.2 jak najbardziej słuszne. Popularna "Magnezjówka", bo chyba o nią chodzi, ma oczywiście bardzo wyraźne ograniczniki. Korzystanie z krawędzi obniża wycenę wyraźnie. Nie o jeden lecz o dobrych kilka stopni. Szczegóły można znaleźć w licznych przewodnikach, np w Rzędkowicach D. Tima.




Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.