album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Otwarcie sezonu wspinaczkowego 2015

Otwarcie sezonu wspinaczkowego 2015

RzędkowiceKasiaKasia i Witek

Od jakiegoś czasu święto Trzech Króli jest dniem wolnym, a że rok temu pogoda była zupełnie niezimowa, postanowiliśmy otworzyć tego dnia sezon wspinaczkowy. Wyszło znakomicie, więc mieliśmy nadzieję, że i tym razem pogoda nam dopisze. W zeszłym roku było 8°C. Teraz prognozy zapowiadały -6, a odczuwalną temperaturę w okolicach -11°C, w dodatku leży całkiem sporo śniegu... No ale z drugiej strony słońce pięknie świeci, tak? No to oczywiście, że pogoda JEST sprzyjająca! Niektórzy może by się z taką interpretacją nie zgodzili, ale na szczęście ani Kasi, ani Piotrka nie muszę do swoich racji przekonywać. Jedziemy!

Kasia i PiotrekKasia i WitekKasia i WitekPiotrek i WitekPiotrekPiotrek i WitekWitekPiotrek

Zaczynamy tak jak rok temu od Zegarowej, prowadzę sobie łatwe V+, które często robiliśmy na rozgrzewkę, więc w normalnych warunkach robimy tę drogę z zamkniętymi oczami, a tu pojawia się problem. Śnieg zasypał stopnie, a mróz dodatkowo pokrył je dla żartu cienką warstwą lodu! Pomimo że każdy krok stawiam bardzo ostrożnie, to i tak nie raz tańczę jak na lodowisku. Całe szczęście chwyty są ogromne, więc lotu żadnego nie zaliczam, ale bilans nie jest optymistyczny: ledwie wywalczone, brzydkie, nerwowe przejście i brak czucia w rękach. Przez chwilę zaczynam mieć lekkie wątpliwości, czy jednak tym razem nie przesadziliśmy... Ale zaraz przychodzi otrzeźwienie. Na co ja narzekam? Trochę śniegu i lód? Też mi coś. Jak to się niby ma choćby do północnej ściany Eigeru? Lawina mi nie grozi, mam słońce, jestem najedzony, suchy, mam piwo i stałą asekurację... ooo i nawet wraca czucie w palcach! Czego chcieć więcej?

PiotrekKasia i Piotrek
KasiaKasia i PiotrekKasia i PiotrekKasia i Piotrek

Zresztą, jak się okazało, Zegarowa była jednak najbardziej pokryta śniegiem i lodem, a kolejne skały, witały nas już suchymi chwytami i przyjemnymi, trzymającymi stopniami. Gdzieniegdzie leżały jakieś kupki śniegu, ale krzywdy nam nie robiły.

WitekKasiaWitekWitekWitek

Przeszliśmy mniej więcej szlak sprzed roku i doszliśmy do... wniosku, że zima to idealny czas na wspinanie! Człowiek się nie poci (komfort i oszczędność na magnezji), nie ma tłumów, namiotów, samochodów i dziecięcych półkolonii o poziomie głośności 90 dB. Same plusy.

Kasia i WitekPiotrekWitekPiotrek
WitekWitekPiotrek i Witek

Termometr najwyraźniej kłamie, no bo przecież nie może być mrozu! Jest tak ciepło, że aż grzechem byłoby się wspinać w takim ciężkim stroju. Ja jestem ze wsi i się nie znam, ale z analizy zachowania wspinaczy w sezonie wyszło mi, że prawie zawsze wspinają się bez koszulek i w czapce (tak, w lecie też widywałem wspinaczy w czapkach!). No to co, ja jakiś gorszy jestem? Też tak potrafię!

WitekWitekWitekWitekPiotrek, Kasia i Witek
Piotrek, Kasia i Witek

Na deser poszliśmy na Słoneczną, gdzie zrobiliśmy sobie jeszcze tradycyjne zdjęcie jak przed rokiem. Piotrkowi też zrobiło się ciepło i tylko Kasia nie wiedzieć czemu, nie chciała się do zdjęcia rozebrać! Żartowała, że jej zimno. Proponowałem nacieranie śniegiem, ale nie chciała. W sumie mieliśmy z Piotrkiem przewagę liczebną, mogliśmy nie pytać, tylko wrzucać do zaspy. Następnym razem się zorganizujemy!

To było naprawdę bardzo udane otwarcie sezonu! Bardzo dziękuję!

Zima

KasiaRzędkowiceKasia

W styczniu byliśmy jeszcze raz, ale po śniegu nie było już śladu. Ani to zima, ani wiosna, zimno, szaro, błotniście. Poważnym wspinaniem trudno to nazwać. Robimy proste drogi, ot tak, żeby całkiem nie zapomnieć, jak się wiąże ósemki, no i może też trochę zaspokoić tęsknotę za świeżym powietrzem i dotykiem skał. Nie wiadomo kiedy znowu pogoda pozwoli choćby na tyle.

W marcu nadal było chłodno, ale zdarzały się chwile słoneczne, na które staraliśmy się polować, nawet jeśli tego słońca miało starczyć tylko na pół dnia... No ale chwalić się nie ma czym, żadnych nowych ciekawych przejść nie mamy. Męczymy się między innymi z dwiema piątkami na Faszystowskim, których na razie nie mamy odwagi prowadzić.

KasiaKasia i WitekKasiaWalczymy z dzikimi piątkami

Wiosna!

KasiaKasiaRed Chili – nowe smaczniejsze buty

Wiosna w tym roku przyszła do nas 20 marca o godzinie 23:50. Tak się szczęśliwie złożyło, że udało nam się pojechać na pół piątku i pół soboty, dzięki czemu mogliśmy pożegnać zimę ostatniego jej dnia i zaraz rano przywitać wiosnę. W sobotę wspinaliśmy się głównie na Lechforze. Niestety byłem wtedy chory i słaby, a w dodatku męczyłem się w nowych butach, więc przepraszam wszystkich, którzy musieli na to patrzeć. W sobotę uciekliśmy na faszystowski, gdzie namawiałem Kasię na poprowadzenie Krwawego palca. Ale Kasia uparła się, że nie potrafi i skutecznie mi tego dowodziła. Wiem, że potrafi, widzę przecież, że wspina się lepiej ode mnie... no ale jak się kobita na coś uprze, to nie ma rady...

Nareszcie słońce!KasiaPierwszy dzień wiosnyPierwszy dzień wiosnyOgrodzieniec

Choroba nie chce mi odpuścić, więc znowu jedziemy tylko na pół dnia. Postanawiamy jednak dla odmiany zrobić coś na Podzamczu. Słoneczko świeci i jest całkiem przyjemnie, jednak zaskakująco zimno. Zaczynamy od małego rekonesansu. Dróg do zrobienia jest całkiem sporo, ale większość w cieniu. Ostatecznie zatrzymujemy się przy lśniącym w słońcu Niedźwiedziu. Ręce marzną nam bardziej niż w zimie! Mimo to udaje nam się zrobić w końcu jakieś nowe drogi. Najpierw Kasia wstawia się w Oszołomionego oszołoma, ale mimo mojego dopingu rezygnuje. Musimy popracować nad Kasi głową, bo wspina się lepiej ode mnie, a strach czasem odejmuje jakieś trzy stopnie z jej umiejętności. Mnie się udaje, ale wcześniej podpowiadałem Kasi z dołu, więc OS-a nie ma – Oszołomiony oszołom (V) flash. Na wędkę Kasia robi ją oczywiście bez większego wysiłku, co potwierdza moją diagnozę, że problem jest w głowie, a nie w technice. Następny jest Piękny pięknoduch (V+) OS i zaczynamy się zastanawiać nad VI+ obok, ale przychodzą jacyś ludzie, więc uznajemy, że może uciekniemy na skałę zaraz obok. Po co się tak tłoczyć.

Ogrodzieniec
OgrodzieniecOszołomiony oszołom (V) flash i Piękny pięknoduch (V+) OSLalka (V) OSKasia

Obok jest bardzo ciekawie prezentująca się Lalka, a na niej jedna piątkowa droga. Tym razem nie muszę Kasi długo namawiać. Wstawia się w nią i zalicza całkiem sytego OS-a. Zaraz za nią przechodzę drogę... „błyskiem”:) i tak sobie myślę, że czasem naprawdę trudno jest mi zrozumieć niektóre wyceny. Wg mnie to raczej laleczka powinna mieć wycenę V+ a poprzednie dwie drogi góra V – w moim odczuciu były nie tylko łatwiejsze, ale też przyjemniejsze. Naprawdę wolałbym na tej Laleczce nie latać! Brawa dla Kasi – Lalka (V) OS.


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.