album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Majówka '2006, czyli Murzasichle, Zakopane i Tatry

Gramy w piotrusiaGramy w piotrusia

Pomimo niezbyt zachęcających prognoz pogody zdecydowaliśmy się nie zostawać w mieście na długi weekend. Po przeanalizowaniu wszystkich możliwości postanowiliśmy, że pojedziemy w miejsce o nazwie najtrudniejszej do wymówienia:). Jednogłośnie wygrało Murzasichle! W tej sytuacji nie pozostało już nic tylko wsiąść do pociągu byle jakiego...

Gramy w piotrusiaĆvirek i MajaĆvirek

...a w nim czas umilały nam typowe rozrywki... Graliśmy w piotrusia, piliśmy różne trunki przy pomocy krecika, a Maja fotografowała wszystkich współpasażerów, przy okazji opowiadając im najbardziej intymne szczegóły z życia domowego.:)

W pociąguKarla, Dorota i Orzeł

Chłopcy ostro grali w karty o miłosne względy swojej białogłowy, a kobiety się w tym czasie zajmowały sobą i swoją bielizną... Dorotka miała pomarańczową, prawda że ładna?

Po prawie pięciu godzinach "jazdy" nie wszyscy potrafili ustać na nogach, a i skrzydełka czasem odmawiały posłuszeństwa...

Na peronieOrzełek i Ćvirek

Pobyt w Zakopanem zaczęliśmy od piwa i piłkarzyków, poza tym dziewczynki namiętnie bawiły się lalkami...

ZakopaneOrzełek, Maja i Gosia

...w tym czasie wujek Ćvirek i mama Dolores zrobili sobie sesje w najmodniejszym w tym sezonie nakryciu głowy... Podobno rząd chce opodatkować moherowe berety, żeby załatać dziurę budżetową, więc może to była ostatnia szansa! Zresztą skoro w rządzie mogą być wielokrotni kryminaliści, kibole i zadymiarze to już wszystko jest w tym kraju możliwe...

ĆvirekDorota
Ćvirek i MajaDziewczętaĆvirek, Maja i Gabziu

Po szczęśliwym dotarciu do naszej bazy wypadowej w Murzasichle, zrobiliśmy sobie mały spacerek...Maja była zachwycona ilością wujków i cioć!

Kosciol w MurzasichleGóralkiMurzasichle

Nawet udało nam się załapać na jakiś festyn i posłuchać jak śpiewają młode góralki... Po uzupełnieniu zapasów, wróciliśmy by sobie trochę pograć... w karty nam jakoś nie szło, więc zagraliśmy w sprawdzoną na wielu wyjazdach mafię...

A następnego dnia były już tylko pikne Tatry...

TatryMaja i DorotaEkipa
Ćvirek i MajaTatryMaja i DorotaEkipa
Nasza wycieczka w Tatrach IEkipa

Pomimo tego, że czasem było całkiem stromo, a momentami nie można było narzekać na brak śniegu, Maja twardo szła do góry i zdobywała z nami wszystkie szczyty.

Po drodze Maja usłyszała na własne oczy jak to Orzełek ściągała kołdre z Ćvirka... a może na odwrót? Dzisiaj już nikt tego nie pamięta, ale Mai słowa przeszły do historii...

Nasza wycieczka w Tatrach IIEkipaTatryMaja
Maja i OrzełekMaja i OrzełekMaja i Orzełek

Zupełnie nie wiem kiedy nasza rodzina gwałtownie zaczęła się rozrastać, ciocia Orzełek okazała się wróżką, a tym samym stała się siostrą Mai, a więc naszą córką! Na zdjęciach widzimy obie wróżki przed domkiem, na szczęście nie na kurzej łapce:)

Potem zdarzenia potoczyły się błyskawicznie, Gabziu (czyżby też czarodziej?) stał się Mai bratem, a więc nagle zyskałem dorosłego syna! Ćvirek i Gosia weszli do rodziny automatycznie jako zięć i synowa, a żeby Karli nie było przykro została adoptowana... Całe szczęście nasze nowe dzieci są na tyle samodzielne, że nie będą mieszkały z nami:)

EkipaĆvirek, Gabziu i Gosia
GoraleGosia i MajaEkipa

Po kilkugodzinnym marszu należał nam się ciepły posiłek i zimne piwo. Odebraliśmy go sobie gdzieś na Krupówkach, nad rzeczką i przy akompaniamencie górali...

Urodziny KarliDorota, Ćvirek i KarlaDorota i ĆvirekGosia i Gabziu

A wieczorem upiekliśmy tort i wyprawiliśmy huczne urodzinowe przyjęcie naszej pierwszomajowej solenizantce... STO LAT dla Karli!!!

Dorotka przejęta obowiązkami mamy tak wielkiej rodziny jeszcze w trakcie imprezy wzięła się za cerowanie.

Dorota
Tatry

Kolejny dzień rozpoczęliśmy rzucając okiem na Tatry, bo w końcu poprawiła się widoczność. Aby uniknąć tłumów Ćvirek wybrał za cel wędrówki mało popularne miejsce (tak mało popularne, że nawet nie wiem jakie:))... Idąc szosą w kierunku Zakopanego postanowiliśmy skrócić sobie drogę i skręciliśmy w las... Szliśmy pięknym zupełnie nieprzetartym, ale co za tym idzie również nieoznakowanym szlakiem, więc już po chwili musieliśmy pytać o drogę miejscowych góralek...

EkipaRosaEkipaGosia i Maja

Las był piękny, co chwilę przecinany szumiącymi strumykami, z malowniczo zielonymi polanami lśniącymi rosą... Tym większe było nasze zdziwienie gdy po półtoragodzinnej wędrówce znaleźliśmy się w... Murzasichle:)! Zrobiliśmy koło... ale za to jakię piękne:)

Ekipa
EkipaGosia i Maja

Po kolejnej godzinie dotarliśmy do jakiejś knajpki, chyba Pod siedmioma kotami jeśli dobrze pamiętam, gdzie dziewczyny testowały chyba trzeci z kolei placek po zbójnicku. Jedzenie było takie sobie i jeszcze w dodatku płatna toaleta... skandal! Radzimy omijać.

A tutaj Dorotka i ja z naszymi wróżkami-córeczkami.

DomekDorota, Orzełek i MajaWitek, Orzełek i Maja
KrokusyDrewniane szałasy pasterskie (Polana Kopieniec)EkipaDorota, Witek i OrzełekDorota, Witek i Maja

Idziemy coraz wyżej, żeby pooglądać sobie jeszcze bacówki i pola krokusów... Na górze oczywiście robimy sobie rodzinne zdjęcia... Chętnie wróciłbym tu latem, żeby zasnąć przy ognisku...

Zeszliśmy w błyskawicznym tempie, a jeszcze szybciej Orzełek złapała stopa, samochód na wrocławskich blachach zatrzymał się natychmiast gdy tylko pierwszy raz podniosła rękę! Reszta rodzinki dotarła chwilę później busem.

Ekipa
Dorota, Orzełek i MajaKarla, Orzeł, Maja i WitekKarla, Maja, Orzeł, Ćvirek i Dorota

Jeszcze tylko szybkie zakupy i pożegnalny grill... A później pokerek i pożegnalna wódeczka... zdecydowanie za dużo wódeczki, więc zdjęć nie ma... Pamiętam tylko, że wygrałem fortunę w zapałkach:), ale wróciłem do pokoju boso:).

Karla, Orzeł, Maja i GosiaGrillOrzełek, Gabziu i GosiaKarla, Orzełek i GosiaWitek i Maja
ZakopaneZakopaneZakopaneZakopane

To już ostatni dzień... Oczywiście po kilku pochmurnych dniach na nasz wyjazd zrobiła się ładna pogoda... I jak tu wyjeżdżać w takich warunkach? Jeszcze ostatnia wizyta na Krupówkach, kebab, piwo, gofry, lody, przejazd górali i góralek, szybkie zakupy pamiątek... i do pociągu - gdzie wychodzi z nas wszystkich zmęczenie i przychodzi sen.

Maja
Gosia i GabziuW pociąguDorota, Ćvirek i OrzełW pociągu

Tradycyjnie już dziękuję wszystkim za miłe towarzystwo, bo przecież sprawdzona ekipa to gwarancja dobrej zabawy w każdych warunkach:) Ale przede wszystkim wielkie podziękowania w imieniu nas wszystkich dla Orzełka, która obdzwoniła chyba wszystkie pensjonaty w Murzasichle by nam załatwić tanie noclegi, w tak dobrych warunkach! Podziękowania należą się też Ćvirkowi, który razem z Orzełkiem zaplanował i poprowadził wszystkie wycieczki:) WIELKIE DZIĘKI!!.

Na peronie

lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.