album rodzinny

Witamy w naszym albumie rodzinnym! Znajdziecie tutaj zdjęcia z różnych wydarzeń od 1940 roku, aż do dnia dzisiejszego. Zdjęciom często towarzyszą bardzo rozbudowane opisy, więc nawet jeśli zabrakło Cię na ostatniej imprezie to zaraz wszystkiego się dowiesz:). Oglądajcie, czytajcie, wspominajcie, a w razie czego poprawiajcie! No i oczywiście komentujcie w księdze gości! Zapraszam...


lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Maj na skałach

Majówka

Jeremi i KasiaJeremiJeremi

Jest już ciepło, najwyższy czas, żeby częściej dołączał się do nas Jeremi. W listopadzie wkroczył w wiek męski, więc wypada, żeby nauczył się rozpalać ogniska, polować z łukiem i obchodzić z nożem. Oczywiście trochę wspinania też przy okazji nie zaszkodzi:). Prognozy były fatalne, ale jak zwykle się nie poddaliśmy, odtańczyliśmy kilka indiańskich tańców i rozbiliśmy namiot, dzięki czemu mieliśmy gdzie uciekać. Przez pół dnia padało i zdążyliśmy zrobić tylko jedną drogę, ale za to rozegraliśmy kilka partii szachów, że nie wspomnę o grach planszowych i karcianych. A wieczorem jak na życzenie przestało padać, dzięki czemu mogliśmy się nawet ogrzać przy ognisku. Dziczyzny nie było, ale kilka kiełbasek upiekliśmy:)

Jeremi i KasiaWitek, Jeremi i KasiaKiełbaskiJeremi i KasiaJeremi

W sobotę nadal było chłodno, ale gdy tylko zza chmur wychodziło słoneczko, rozgrzewało nas z nawiązką. A nasze szamańskie tańce chyba zadziałały, bo wbrew prognozom deszczu nie było wcale. Niestety tłumy były takie, że trudno nam było znaleźć dla Jeremiego jakąś prostą nieokupowaną drogę. Ostatecznie zrobił dwie, ale zrobił je bardzo ładnie i po raz pierwszy do końca, bez żadnej pomocy. Może to dzięki profesjonalnym butom, które pożyczyła nam Basia. Dziękujemy bardzo.

JeremiJeremi i KasiaJeremiJeremi
JeremiJeremiJeremiJeremiKasiaKasia
WitekWitekKasia

Tłok, a zwłaszcza nieużywane pozwieszane wędki działały nam tak na nerwy, że ostatecznie ze wspinania zrezygnowaliśmy, na szczęście łucznictwo też jest całkiem wciągające...

Góra Zborów

KasiaKasia i Witek

Już od dłuższego czasu chcieliśmy się tutaj wybrać, a jakoś nie wychodziło, ale w związku z akcją poszukiwania nowych miejsc, w końcu i tu musieliśmy dotrzeć. I dotarliśmy! Trochę zajęło nam zorientowanie się w terenie i odszukanie odpowiednich ścieżek, ale w końcu trafiliśmy:). Wspinaczy nie brakuje, ale przecież jest weekend. Zresztą na pewno coś wolnego sobie znajdziemy. Zaczynamy od Nikodemówki (V) na Młynarzu, która jednak sprawia nam pewne problemy. Ani Kasi, ani mnie nie udaje się jej OS-em pokonać. Od ludzi uciekamy na Skrzata, gdzie najpierw robimy coś na własnej, a potem Kasia próbuje zrobić sobie szóstkowego OS-a. No ale chyba dzisiaj nie jesteśmy w formie. Leonówka pozostaje niezdobyta. Co gorsza, problemy mamy nawet potem, na Długiej Grani, gdzie bierzemy się za Czarę. Albo źle się za nią zabieramy, albo ma dziwnie trudny początek... Walka trwa aż do zachodu słońca.

KasiaPodlesiceKasiaPodlesicePodlesice

Jeremi i Minogi

DobrawaDobrawa, Witek i JeremiJeremi i Dolores

Przyjeżdżamy wcześnie rano i na rozgrzewkę robimy sobie skromną piąteczkę, a potem walczymy na Aurorze. Kto wie, może nawet udałoby mi się czysto ją poprowadzić... ale się zgubiłem! Sierota ze mnie. Coś mi się popieprzyło i wpakowałem się w Drogę Wolfa. Zanim się zorientowałem, że coś jest nie tak, byłem już tak zmęczony, że musiałem odpocząć. Potem idziemy pod Minogi i proponuję Jeremiemu, żeby sobie spróbował. Muszę przyznać, że całkiem nieźle mu idzie, znacznie lepiej, niż myślałem! Całkiem na górę nie wychodzi, ale i tak jestem z niego dumny!

JeremiKasiaWitekWitekłutowiec

Robimy sobie też Disco Polo a Kasia ambitnie proponuje, byśmy powalczyli z Improwizacjami jazzowymi Nieźle sobie radzi, więc pewnie będzie to jej pierwsze tak wysoko wycenione RP. No ale to jeszcze nie dzisiaj.

KasiaWitekJeremi
JeremiJeremiJeremiJeremiJeremi

Mirów i Faszystowski

Tequila i śledzik (VI+) RP

W ramach rozgrzewki zaczynam na Szafie od Rumu z Colą, a potem startuję po VI+ RP. Najtrudniejszy moment (dla mnie) udaje mi się pokonać, ale jestem chyba już zmęczony, bo potem tracę równowagę w miejscu, gdzie w zasadzie można odpoczywać! Aaaaaaaaa. Za to Kasia prowadzi drogę czysto! Fakt, pół godziny trzeba było ją terroryzować, ale potem poszła jak burza. Można powiedzieć, że jest to jej pierwszy OS-Alzheimer, no bo ostatnio robiła to na wędkę rok temu i pewnie już nic nie pamięta:). No ale oficjalnie takiego stylu jeszcze nie ma, więc niech będzie Tequila i śledzik (VI+) RP.

Następnego dnia walczymy na Faszystowskim. Piątki cały czas robimy na wędkę. Poprowadzenie prawej, czyli teoretycznie trudniejszej (V+) już mi przez myśl przechodzi, ale na tej V po lewej to chyba oberwały jakieś dwie wielkie klamy przed pierwszą wpinką. Myślę, że powinno się ją wycenić na VI... albo przecenić w dół większość dróg, które robiłem! Potem po raz kolejny porywam się na No Jobs. Prowadzę i idzie mi lepiej niż ostatnio, no ale do RP jeszcze bardzo daleko.

KasiaKasia

Góra Birów

WitekKasiaZłoty wytrysk po bażancie (VI) OS

Rozpoznania ciąg dalszy. Na Podzamczu już raz byliśmy, ale w innym rejonie. Dzisiaj Góra Birów. Na rozgrzewkę Szara płyta i trzy łatwe czwórki, a potem postanawiam powalczyć o Dziurki Kukuczki. No i prawdę mówiąc niewiele brakowało, a by mi się udało. Może trochę więcej wytrzymałości albo odwagi i byłoby VI.1 OS-em, bo droga wcale nie była bardzo trudna... no szkoda. Na otarcie łez robię OS-em VI. I wszystko pięknie, tylko czemu ona nie ma nazwy? Bez sensu, skoro ją zrobiłem, to nazwę mieć musi. Kasiu, poszukaj, a jeśli autor drogi jej nie ochrzcił, to ja to zrobię! Droga bez fajnej nazwy to nie droga! Od dzisiaj to będzie Złoty wytrysk po bażancie (VI) OS – oczywiście na cześć pewnego słowackiego trunku! Kasia bardzo sprawnie czci ten słowacki nektar błyskiem.

Potem zabieram się za Dziuple (VI+). No i znowu do OS-a brakuje bardzo niewiele. Gdybym tylko w jednym miejscu bardziej uważnie przyjrzał się stopniom, to pewnie by było... No trudno.

Na deser idziemy na Wielki filar, którzy rzeczywiście jest imponujący. Jak się okaże, 60-metrowa lina wystarczy nam na styk! Namawiam Kasię, by sobie poprowadziła drogę Kiedy kobieta płacze (VI+). Dwa lata temu na wędkę to wytargałem. Namęczyłem się strasznie, ale skoro wtedy dałem radę, to nie może być trudne! Kasiu, będzie VI+ OS-em! Kasia dochodzi do 3 przelotu i się poddaje. Coś takiego! Znowu symuluje! No nic, ja jej zaraz pokażę...

No i jej pokazałem... jaką mam ciężką rzić. Męczyłem się chyba z godzinę! A jak w końcu na górę wpełzłem, to nie chciało mi się już nawet powtarzać jej na wędkę w ramach ćwiczenia. Droga jest bardzo fajna, ale zwracam honor. Łatwe VI+ to chyba jednak nie jest.

Złoty wytrysk po bażancie (VI) błyskWitekWitek

lata 1934-1976lata 1977-1984lata 1985-1988lata 1989-1995lata 1996-1998
20002001lata 2002-2003200420052006200720082009
20102011201220132014201520162017

Komentarze do zdjęć:

Witek

Solista: docenione do VI.1 :)




Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.