Hellada '2004


1 2 3 4 5 6 7 dzień 8 9 10 11 12 13 14 epilogos

Θεσσαλονίκη / Saloniki

Leptokaria

Na wtorek zaplanowaliśmy sobie wycieczkę do Salonik (pogoda nadal śliczna). O 10.15 była zarządzona zbiórka pod hotelem, do dworca mamy rzut kamieniem (może 200m), pociąg odjeżdża 10.30. Bilet na pociąg w dwie strony kosztuje 5.20€ (wycieczka organizowana przez TrampTravel 20€, a zobaczyliśmy praktycznie to samo). Pociąg osobowy (ale np. 6 miejsc w przedziale), na miejscu jesteśmy o 11.45.

W pociągu
Saloniki

Z dworca wychodzimy na główną ulicę. Po ostatnim tygodniu spędzonym w cichej Leptokarii hałas wielkiego miasta jest dość uciążliwy. Na tym zdjęciu niestety nie widać jak przed chwilą ten sam policjant (jednocześnie ze światłami) kierował ruchem na wielkim skrzyżowaniu.

SalonikiSalonikiWitek i DoloresSaloniki

Po drodze mijamy pierwszy kościół otoczony niezbyt ładnymi blokami. A później kolejny, zupełnie zasymilowany przez miasto.

SalonikiSalonikiSalonikiSaloniki
SalonikiSaloniki

I jeszcze jeden. Tym razem weszliśmy również do środka. Kościół bardzo bogato strojony, robi duże wrażenie.

SalonikiSalonikiSalonikiSaloniki

A to już Biała Wieża i port. Fajny widok, praktycznie centrum miasta nad samym morzem.

SalonikiBiała wieżaBiała wieża

Następnie kierujemy się w stronę rotundy. Po drodze mijamy wykopaliska archeologiczne w środku miasta.

SalonikiSalonikiSalonikiSaloniki

Po krótkiej przerwie na kawę (wodę), dajemy sobie godzinę na zrobienie zakupów na targu. Można tu kupić wiele gatunków oliwek, serów feta itp. specjałów, jakich u nas niestety dostać nie sposób i mówię to z pełną odpowiedzialnością! Tzw. ser feta sprzedawany w Polsce to po prostu kpina, za sprzedawanie tego świństwa powinno się zamykać w więzieniach. Jeżeli ktoś nie jadł fety przywiezionej z Grecji, to nie jadł jej w ogóle!

Saloniki
SalonikiSaloniki

Ciekawie wyglądają też różne zakłady rzemieślnicze wychodzące wprost na wąskie targowe uliczki. Przechodzimy np. koło stolarni, gdzie przy otwartych drzwiach ktoś pracuje na głośnej obrabiarce.

SalonikiSalonikiSaloniki

Wracamy na pociąg powrotny o godz. 16.34, przed dworcem kontrola bagażu jak na lotnisku!!

W pociąguW pociąguW pociągu

Pociąg, którym wracamy okazuje się być bardzo luksusowy, do tego stopnia, że obawiamy się czy mamy aby dobre bilety. U nas IC są strasznie drogie, a wcale tak dobrze jak ten nie wyglądają. Na szczęście konduktor nie ma do naszych biletów zastrzeżeń. Niestety nie mam więcej zdjęć, bo rozbolał mnie ząb i nie mogłem się na niczym skupić. Drugą cierpiącą osobą w ekipie była Aneta, która mimo choroby dzielnie zwiedzała z nami. Droga powrotna tym super pociągiem zajmuje nam dokładnie godzinę.

LeptokariaHotelowy korytarz

Wieczorem Aneta trafia do lekarza, który kasuje ją jak za zboże. My oglądamy próbę czeskiego chóru przed zbliżającym się koncertem i robimy sobie mały spacerek po miasteczku. Kupujemy zajebistą sukieneczkę dla Mai.

Czeski chór w LeptokariiLeptokaria

A to menu wystawione przed knajpką U Janisa. Naszą uwagę zwróciło nie dlatego, że jest napisane po Polsku (bo to w Leptokarii język dominujący), ale dlatego, że zastosowano trochę odmienna od ogólnie przyjętej ortografię.

Leptokaria
LeptokariaLeptokaria

Wieczorem lightowa (z powodu stanu zdrowia Anety) imprezka balkonowa przy winie (Apelia oczywiście) i maccao.

My na balkonie

Zdjęcia 20040921501 i 20040921502 zostały udostępnione przez Orła i Ćwira. Dziękuję:).


1 2 3 4 5 6 7 dzień 8 9 10 11 12 13 14 epilogos
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.