Hellada '2004


1 2 3 4 5 dzień 6 7 8 9 10 11 12 13 14 epilogos

Δίον / Dion

Tradycyjnie zaczynamy od komunikatu pogodowego: pogoda taka sobie, to znaczy lekkie zachmurzenie i nadal ciepło. Zapada decyzja, wykorzystamy to na zobaczenie Dion. Po burzliwych obradach decydujemy się jechać pociągiem, część ekipy potem zmienia zdanie i stawia jednak na skutery. Niestety pociąg którym mamy jechać okazuje się być ekspresem, który nie zatrzymuje się w żadnym z miejsc które by nam odpowiadało, więc w końcu krystalizują się dwie ekipy, skuterowcy i stopowcy:).

Orzełek i jej wielki transparentŁapiemy stopaDion

Godzina 13:20 - 'stopowcy' w składzie Orzeł, Ćwiru, Dolores i ja, skromny fotograf nie mieszczący się zwykle w kadrze, łapiemy stopa, zwróćcie uwagę na to co Orzeł trzyma w ręce, jej wiara w dobry wzrok i refleks kierowców jest niesamowita. Czekając na okazję jemy winogrona. Mówiłem już, że były dobre i tanie?

W Dion 'stopowcy' byli pierwsi, rozejrzeliśmy się po wiosce i o godzinie 14:17 doszło do nieplanowanego, spontanicznego spotkania obydwu odłamów i skierowanie się do parku archeologicznego.

Amfiteatr w DionDionMozaiki w DionWitek w Dion

Tak, tak, słusznie się domyślacie (ew. dobrze pamiętacie), jesteśmy już we wspomnianym wyżej parku i chodzimy po odkopanych uliczkach sprzed 2000 lat, podziwiamy pozostałości kamienic, świątyń, łaźni, mozaik, kolumn itp...

Z tego co doczytałem w ulotce na starożytne Dion (a właściwie Δίο) składają się zabudowania z różnych okresów na różnych poziomach wykopalisk. Ogólnie mniej więcej 1000 lat historii, bo jest np. sanktuarium Demeter, które działało nieprzerwanie od VI w.p.n.e. do IV w.n.e.

Orzełek w Dion
Ulice DionDionDolores, Mariusz i Kasia
Dyscypliny olimpijskieFreestyleDyscypliny olimpijskieOrzełek na sporotowo, reszta już filozoficznie

Grupowa sesja zdjęciowa wśród ruin Dion w trzech odsłonach: 'Sporty olimpijskie i nie tylko', 'Wielcy filozofowie' i 'Kolumienki'.

Podbijamy DionKolumienki

Jak zwykle udawaliśmy japońską wycieczkę. A propos, Jarek, czekam na zdjęcie z drugiej strony:)

Jarek robi... zdjęcieMiejsce
DionDionDionDolores zadumana nad upływem czasu

Nie mam wątpliwości, że wszyscy sami potrafią stwierdzić, na którym zdjęciu jest kolumna, a na którym nogi, więc wykorzystam to miejsce na krótki opis tego, co działo się po drodze do Dion. Pierwszy gościu, który nas zabrał to maksymalny luzak, w samochodzie czuć zapach marihuany i leci rockowa muza. Pomijając poszukiwania zapalniczki, przy 200km/h na blacie podróż była bezstresowa.

Witek w DionDionDionBogowie Dion

Potem łapiemy drugiego stopa, zatrzymuje się zajebista rodzinka, Orzeł podbiega, ale okazuje się, że ludzie nie znają słowa po angielsku. Orzeł mówi, że chcemy do Dion, a kobieta machając głową twierdząco mówi ne (po grecku tak), Orzeł trochę zdezorientowana powtarza Dion, a kobieta znowu kiwając twierdząco głową mówi NE, w tym samym czasie podjeżdża autobus i kierowca macha do nas żebyśmy wsiadali, robi się totalne zamieszanie, Orzełek łapie się za twarz i krzyczy, że nie wie co oni do niej mówią!! W końcu wszyscy podbiegamy do samochodu, olewając ostatecznie autobus i staramy się wytłumaczyć rodzince, że jest nas czwórka, wygląda na to, że nie ma problemu, więc wsiadamy wszyscy do tyłu. Jest ciasno, ale za to wesoło, dziecko siedzące na kolanach mamy (dodam, że bez pasów) nie odrywa ode mnie wzroku, zaczynam żałować, że nie mam dla niego lizaka, bo mały jest słodki. Dojeżdżamy na miejsce, po czym oni zawracają, chyba nadłożyli dla nas drogi. Chociaż nie zamieniliśmy z nimi słowa, było bardzo sympatycznie. A teraz rada dla wszystkich stopowiczów, zawsze woźcie ze sobą lizaki na wypadek gdybyście spotkali taką miłą rodzinkę z dziećmi.

Dorotka SierotkaDionSchody w DionWitek
DionDolore i WitekDzeus bez głowy
Pajączek w Dion......i inne stworzenia

A takie oto zwierzątka wypatrzył po drodze główny przyrodoznawca wyprawy Sir Ćwiru.

DionDionDion

No i koniec wycieczki. Wracamy akurat na kolacje, najpierw stopem do autostrady, a potem autobusem do Leptokarii. Autobusy to w ogóle historia, jeżdżą jak chcą, bez rozkładu, pełny luz, a przystanki nie maja znaczenia, łapiemy go jak stopa na autostradzie, jedzie co prawda do Larissa i nie zatrzymuje się w Leptokarii, ale to żaden problem, po prostu wyrzuci nas na autostradzie! Nieźle nie?? Wyobraźcie sobie, że łapiecie 14 na beskidzkiej i każecie się wysadzić gdzieś w szczerym polu. Kupujemy bilety po 80 centów od łebka, park kosztuje 4€ wiec koszty wycieczki w wersji dla ubogich - 4.8€. Wersja wypasiona z wynajęciem skuterów to wydatek 20€ za skutery + 4€ za park = 24€.

Orzeł, Ćvirek i DoloresOrzeł, Ćvirek i DoloresOrzeł, Ćvirek i Dolores

Wieczorem tradycyjnie impreza balkonowa, wino, rakija, śliwowica, gramy w maccao, mafię, 7, łosie (widoczne na zdjęciach), krasnala, w końcu sąsiedzi zwracają nam uwagę ze przeginamy:). Przy okazji zauważam u siebie ciekawą prawidłowość - po spożyciu większej ilości Apelii nadaje ludziom nowe imona, od Beaty do kolegi. Mam nadzieję, że nikt się na mnie nie pogniewał:).

Gramy w łosieGramy w łosieGramy w łosieGramy w łosie

1 2 3 4 5 dzień 6 7 8 9 10 11 12 13 14 epilogos
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.