album rodzinny

Kronikarskie ciągoty odziedziczyłem najwyraźniej po tacie, z wiekiem doszła potrzeba pamięci i może naiwna próba jej ocalenia. Zapisana światłem pamięć o mojej rodzinie sięga roku 1934 roku. Zapraszam...


1934–19761977–19841985–19881989–199520162017

Dramatyczne rozpoczęcie sezonu wspinaczkowego 2017

Kasia i PiotrekWitek i PiotrekWitek, Kasia i Piotrek

Jak jest zima, to musi być zimno, ale czemu aż minus dwadzieścia? Wysiadamy z samochodu i brniemy przez śnieg pod Zegarową. Trochę tego napadało, a wziąłem tylko jedną małą zmiotkę! Jak my to wszystko teraz odśnieżymy, to ja nie wiem. Robimy dobrą minę, do złej gry, czyli się uśmiechamy, że niby nam się podoba. Zacieram ręce i wstawiam się w piąteczkę, którą latem zdarzyło mi się nawet przeżywcować, w sensie, że łatwa i można robić z palcem w takim miejscu, co nawet w zimie jest ciepło...

Nie tym razem. Pierwszy raz odkąd pamiętam, po zawieszeniu pierwszego ekspresu muszę prosić o blok. Nie da się. Nie widać stopni, nie widać chwytów, a gdy się nawet jakiś wymaca, to jest w nim tyle śniegu, że ręka od razu grabieje i odmawia posłuszeństwa. Ale to jeszcze nic! Jest tak zimno, że ekspresy momentalnie przymarzają mi do dłoni! Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło!

WitekNie czuję rąk... Ajajaj...Kasia
PiotrekZimno...WitekRzędkowice
Zimno, zimno!WitekWitekRzędkowice

No nic, po to ma się drużynę, żeby wsparła w chwili kryzysu. Po wstępnym odśnieżeniu najważniejszych klam i półki ustępuję miejsca Piotrkowi, który przyznaje mi rację – jest zimno. Zawiesza kolejny ekspres i zjeżdża.

RzędkowiceWitekWitekKasia i Witek
PiotrekPiotrek i Kasztelan

To już nie jest relaks, to jest wojna, a kiedy wre walka na śmierć i życie, nie ma miejsca na kurtuazję. Ręce można ogrzać tylko w majtkach, ale Kasia mówi, że co to, to nie. Wojna nie wojna, nie da sobie dla sprawy pupy odmrozić. Na szczęście mamy jaja! Rozkosz! Piotrek ma pewne opory, ale w końcu przyznaje mi rację, że to jedyny sposób, żeby palców nie stracić. Stoimy więc z rękami w majtkach, dumamy, patrzymy na siebie... No cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale przecież im ciężej, tym podobno większa satysfakcja. Wpinki zostają, dzisiaj nie walczymy o RP, ale o przetrwanie! Wchodzę, walczę, wlekę się metr po metrze, kilka razy prawie lecę... Ale jest, zakładam stanowisko, jakbym wbijał flagę na szczycie! Potem Piotrek poprawia i mamy poczucie, że zapisaliśmy dzisiaj ważną kartę w historii polskiego himalaizmu... No, przynajmniej juraizmu zimowego.

RzędkowiceRzędkowiceKasia i PiotrekRzędkowiceRzędkowice
RzędkowiceKasia i Piotrek

Wychodzi słoneczko i temperatura minimalnie się podnosi. Może jednak uda nam się nie zakończyć dnia na jednej drodze? Idziemy na Słoneczną z nadzieją, że tutaj będzie najprzyjemniej. Rzeczywiście, skały są tu zdecydowanie w lepszym stanie i nawet decydujemy się na bardzo odważny krok, aby nie mocować do szpejarki zmiotki!

Zaraz później uznajemy, że właściwie jedna droga, to wcale nie taki zły wynik, zwłaszcza że piwo zamarzło już na lód i nawet nie ma się czym rozgrzać. Postanawiamy więc zagrzać się sposobem alternatywnym: zrzucamy ciuchy i biegamy na waleta po całej polanie. Zdjęć nie zamieszczamy, ponieważ przedstawiają sceny zbyt drastyczne, by normalny człowiek mógł je oglądać... Wszystkie odważne i pełnoletnie dziewczyny prosimy o kontakt w grudniu!

PiotrekWitek, Kasia i PiotrekPiotrek

1934–19761977–19841985–19881989–199520162017
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.